Akcja „Wisła”

Zrzuciłem karabin i zabierałem się za zepchnięcie ciała upowca, gdy na sąsiednim drzewie zobaczyłem jeszcze dwóch uzbrojonych upowców. Oni również mnie zauważyli. Nasze spojrzenia na moment skrzyżowały się. Błyskawicznie zsunąłem się na dół. Wezwaliśmy upowców do zejścia na ziemię.

– Zakwaterowano nas na terenie koszar. – wspomina Józef Czerwiński – Pierwszy tydzień spędziliśmy na ćwiczeniach i przygotowaniach do akcji. W ich trakcie poznałem nowych przełożonych i podwładnych. Zapoznaliśmy się też z założeniami akcji. Zadaniem wojska było w pierwszym rzędzie zniszczenie band UPA w rejonie Sanok – Przemyśl – Lubaczów, prowadząc od początku aktywną działalność operacyjną. Wojsko miało wrócić do koszar dopiero po ich likwidacji. Ponadto współdziałając z Państwowym Urzędem Repatriacyjn mieliśmy przeprowadzić ewakuację wszystkich osób narodowości ukraińskiej, na ziemie zachodnie i północne. Akcja ewakuacyjna miała być zakończona w jak najkrótszym czasie. Z rozpoznania wynikało, że bandy nie operują w powiecie sanockim i leskim, tylko w rejonie lasów, zawartych między Łukiem Sanu a granicą radziecką na południowy- zachód od Przemyśla.

Doskonale uzbrojone

– Miał tam mieć swoje bazy kureń „Bajdy”, złożony z sotni „Burłaki”, „Łastwiki” , „Kryłacza” i „Hromenki”. Odcinek ten był także gęsto zaludniony głównie przez ludność ukraińską. Wytyczne dla jednostek wykonujących zadania w ramach akcji „Wisła” nie były dla mnie zaskoczeniem. Z wcześniejszego doświadczenia wiedziałem, że bandy UPA są doskonale zorganizowane i uzbrojone, a także, że prowadzą one rozbudowany aparat polityczno-wychowawczy oddziałujący na ludność ukraińską poprzez pracę propagandową. Zdawałem sobie też sprawę, że oprócz organizacji ściśle wojskowej, na terenach ukraińskich UPA posiada też oparcie w administracji cywilnej. Znałem też sposób działania band. Nie tworzyły dużych oddziałów. Posługując się wywiadem, starannie planowali swoje akcje, koncentrując doraźnie swoje siły na czas akcji. Po jej wykonaniu banda natychmiast rozpraszała się, wracając do wsi gdzie spokojnie nie wzbudzając podejrzeń pracowali w swoich gospodarstwach.

Atakowały nocą

– Bandy atakowały też głównie nocą, wybierając za cel niewielkie oddziały wojska, posterunki milicji, przedstawicieli władz i polską ludność cywilną. Wysadzali tory, mosty, urządzenia przemysłowe. Pościgi za nimi dawały niewiele. Bandy górowały nad wojskiem dobrą znajomością terenu. Jeżeli przypadkiem natknęły się na oddziały wojska, nie przyjmowały walki i wycofały się. Jedyną metodą walki z nimi było wysiedlenie ludności ukraińskiej, bez której nie mogły one działać. Dla tego też zarówno wtedy jak i teraz jestem zdania, że akcja „Wisła” była niezbędna. Historycy twierdzący, że można było jej nie przeprowadzać, bo bandy UPA były już rozbite, kłamią lub nie znają tamtejszej rzeczywistości. Bandy na jakiś czas mogły przycichnąć i zaprzestać działalności, by potem wypłynąć na powierzchnię mobilizując w swoje szeregi całą młodzież ukraińską, tworząc oddziały liczące kilkanaście tysięcy ludzi.

Jedyne wyjście

Mieli do tego przygotowane w lasach starannie zamaskowane zaplecze logistyczne, magazyny broni itp. Śmiem twierdzić, że nie wszystkie bunkry i magazyny UPA po dziś dzień zostały odkryte. Jedynym sposobem rozwiązanie problemu band UPA było wysiedlenie ludności, by zlikwidować jej zaplecze, a także odcedzenie z tej ludności bandziorów, którzy mieli krew polską na rękach. Gdyby nie przeprowadzono akcji „Wisła” to walki w tamtym rejonie trwałyby jeszcze wiele lat. Jako partyzant i żołnierz 27 WDP wiem, że nie da się zlikwidować partyzantki, która ma oparcie w ludności cywilnej. Kto twierdzi, że jest inaczej, ten wypowiada się o rzeczy, o której nie ma pojęcia.

W lasach nad Sanem

Akcja „Wisła” głęboko zapadła w pamięć Józefa Czerwińskiego. Do dziś dnia pamięta nazwiska pięciu żołnierzy z jego kompanii, którzy w jej trakcie polegli. Kategorycznie odrzuca też oskarżenia, że w czasie akcji „Wisła” żołnierze mordowali ludność cywilną, albo palili wysiedlone wsie.

– Akcja od strony wojskowej była realizowana w trybie wojennym. – wspomina – Niewykonanie rozkazu, bądź samowola była karana jak na wojnie. Oficerowie mieli zachować żelazną dyscyplinę w oddziałach. Nie wolno było dopuszczać do żadnych gwałtów na ludności cywilnej, każdy przypadek rabunku miał być jak najsurowiej karany. Podkreślić też trzeba, że nie jest prawdą, że na akcję „Wisła” żołnierze tak byli dobierani, żeby pochodzili w Wołynia i mieli z banderowcami do wyrównania własne rachunki. To kompletna bzdura. Ja akurat miałem, ale inni oficerowie nie. Byli dobierani pod względem kompetencji i wojskowych umiejętności. Podobnie wybierano żołnierzy. Chodziło by posiadali oni odpowiedni staż bojowy. Dowództwo operacji za wszelką cenę chciało ograniczyć straty wśród żołnierzy. Warto też podkreślić, że na czele operacji stał generał Stefan Mossor, generał brygady i wybitny teoretyk sztuki wojennej, były żołnierz Legionów Polskich, dowodzący w 1939 r. pułkiem w składzie Kresowej Brygady Kawalerii. Po wojnie był zastępcą szefa Sztabu Generalnego WP.

Rzekę przeszliśmy wpław

– To pod jego kierownictwem przygotowano plan likwidacji band UPA i wysiedlenia ludności ukraińskiej. Był to żołnierz z krwi i kości, ogromnie wymagający od podwładnych. Nasz batalion poderwano 29 kwietnia 1947 r. i skierowano do przeczesywania lasów nad Sanem w pobliżu Bachowa. Rzekę przeszliśmy wpław. Wcześniej musieliśmy zdjąć buty i spodnie, bo woda sięgała powyżej kolan. Przez kilka dni prowadziliśmy bezproduktywne marsze po górach. Organizowaliśmy nocne zasadzki i nic. Żadnych śladów banderowców nie znaleźliśmy. Jak zwykle zapadli się, jak kamień w wodę. Mieli oni doskonały wywiad i wiedzieli o każdym ruchu wojsku. O ile sobie przypominam to jeszcze w czasie naszego pobytu w Sanoku kontrwywiad zatrzymał jakąś w ukraińską agentkę. 5 maja w południe zarządzono nagle zbiórkę. Załadowano nas na samochody, które dowiozły batalion do niewielkiego lasku. Był długi na jakieś 1,5 km. Nikt z nas nie wierzył, że tu właśnie skryli się upowcy.


Czekanie na zdobycz

– Dwie kompanie otoczyły las a moja kompania zajęła stanowiska na południu. Kompanie, które otoczyły las, weszły do niego i zaczęły go czesać. Miały one nagnać upowców pod nasze lufy. My mieliśmy się okopać i czekać. Żołnierze okopywali się niechętnie sądząc, że po raz kolejny czynią to niepotrzebnie. Trzeba było ich poganiać. Ja też podrzuciłem przed siebie parę łopatek ziemi, potem zająłem stanowisko i najzwyczajniej usnąłem także nie wierząc, że kompanie nagonią nam jakąś zdobycz. Zbudziła mnie seria z automatu. Leżący obok mnie kapral walił z pepeszy do dwóch osobników, którzy wyjrzeli z lasu. Jak zobaczyli, że jesteśmy okopani to natychmiast się cofnęli. Odczekaliśmy jeszcze kilka minut i ruszyliśmy ławą w las. W lesie było cicho, a ścigani osobnicy jak gdyby zapadli się pod ziemię. Po jakimś czasie tyraliery spotkały się i wydawało się, że znowu wrócimy z niczym. Nagle jednak, któryś z żołnierzy zobaczył jakąś postać wdrapującą się na drzewo. Wezwaliśmy go do zejścia, ale nie reagował. Poleciały więc w górę serie z pepeszy i spadł.

Wszyscy zginęli

– Już wiedzieliśmy gdzie szukać następnych. Zaczęliśmy dokładnie obserwować korony drzew. Gęste świerki bardzo dobrze ukrywały upowców. Dopiero po kilku minutach wytropiliśmy następnego. Też wezwaliśmy go do poddania, ale nie reagował. Znów rozległy się serie i spadł. W ciągu kilku minut wypatrzono następnych. Żaden nie chciał się poddać. Któryś próbował nawet strzelać i rzucił granat, który ma szczęście nie wybuchł. Wszyscy zostali zastrzeleni. Na jednym ze świerków zostało ciało upowca a obok niego karabin. Byłem i najmłodszy wiekiem w batalionie, żołnierze zaś nosili owijacze i niewygodnie im było wspinać się, ściągnąłem więc oficerskie buty z cholewkami i sądząc, że na drzewach nie ma już nikogo, szybko wdrapałem się na górę. Zrzuciłem karabin i zabierałem się za zepchnięcie ciała upowca, gdy na sąsiednim drzewie zobaczyłem jeszcze dwóch uzbrojonych upowców. Oni również mnie zauważyli. Nasze spojrzenia na moment skrzyżowały się. Błyskawicznie zsunąłem się na dół. Wezwaliśmy upowców do zejścia na ziemię. Tym razem jeden się załamał i zaczął krzyczeć: „Panowie, nie strzelajcie, ja wszystko powiem.” – za nim poddał się następny. Trzeci, którego jeszcze wykryli żołnierze na czubku świerka zaczął się ostrzeliwać i po chwili spadł. Ta akcja wreszcie zakończyła się sukcesem.

Mordowali Ukraińców

– Dziewięciu upowców zginęło, jeden został ranny, dwóch wzięliśmy do niewoli. My nie ponieśliśmy żadnych strat. Zabici i wzięci do niewoli należeli do żandarmerii sotni „Hromenki” i byli przeznaczeni do działań specjalnych. Mordowali oni m.in. wszystkich Ukraińców, którzy nie chcieli współpracować z UPA. Wcześniej w jednej wsi aresztowaliśmy popa i diaka z parafii grekokatolickiej podejrzanych o współpracę z sotnią „Hromenki”. Żaden z nich nie przyznał się. Gdy przywieźliśmy zabitych kazaliśmy popowi i diakowi kopać dla nich grób. Od razu jak ich zobaczyli było widać, że ich znają. Jak im żołnierze którzy ich pilnowali kazali kopać większy grób, bo i oni do niego trafią, to zaraz się rozkleili i przyznali się do wszystkiego.

CDN

Marek A. Koprowski

Akcja „Wisła”
5 (100%) 3 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

103 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • Avatar
      jax1 :

      @ Pan Lipiński. Wg. mnie temat wywołany tytułem, stąd mój „przyczynek” do wstępu i oczekiwanie na kontynuację tematu. A w konkluzji proponuję
      (m.in.):
      1. Nasza prewencyjna samoobrona w stanie wyższej konieczności,
      2. Akcja „W” to podzwonne dla U-kraińskiej P-rohitlerowskiej A-ntypartyzantki.

    • Avatar
      jax1 :

      W nawiązaniu do wpisu z 11 stycznia g.19:o5.
      R.Wendler-gubernator dystryktu lubelskiego w piśmie z 26.IV.1944r. do dowódcy SS i policji pisał: „Z powodu ukraińskiego (!-J) nacisku ze wschodu i południa Polacy uciekają całymi gromadami. Również w jasny dzień widać daleko na horyzoncie pożary podpalanych wsi. Napady i mordy mnożą się ostatnio w zastraszający sposób”. (Zamojszczyzna-Sonderlaboratorium SS. t.2, str. 3o9)

    • Avatar
      jax1 :

      Sądzę, że wrogich nam ukraińskich krypto-cywilów należało wysłać (wyhnaty!) pod „wysoką rękę” Stalina, bądż odpłacić po „rizuńsku” i to z nawiązką, a nie przesiedlać (!) wraz z dobytkiem (np.bydło. trzoda chlewna i inny inwentarz żywy) na inne (lepsze) gospodarstwa wspomagając żywnością,zapomogami i opieką lekarską.

        • Avatar
          tutejszym :

          Nigdy i za żadną cenę!!.
          To nie „Cel uświęca środki” ale środki określają cel, możliwy do osiągnięcia za ich pomocą.
          Ale: Czyżby chwałą jest, że Wolna Ukraina powstała na grobach pomordowanych Polaków i Ukraińców, i to rękami samych Ukraińców z organizacji UPA?
          Tak nie było, Ukraina powstała jednym, wspólnym wysiłkiem wszystkich Ukraińców, przy wydatnej pomocy strony Polskiej. Zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego jesteśmy spychani na pozycje obronne, naganne w sprawie przesiedlenia. Dlaczego „ałtorytety” tak chętnie plują w nasz garnek narodowych interesów. Przecież nie powinniśmy tłumaczyć się z tej „akcji”, ale wykazywać jej zasadność i konieczność. Przeprosić powinniśmy za jednostkowe krzywdy przesiedleńców i nic więcej. Takie jest moje zdanie, źle się czuję czytając kajanie się na ten temat naszych przedstawicieli. PS. Panie Mohort1772, jeżeli przepisuje Pan cudze teksty, to daj je Pan w cudzysłów i podaj odnośniki. Albo sam adres do tekstu źródłowego, skróci to znaczne Pański tekst wypowiedzi. Inaczej można odnieść mylne przekonanie, że tekst jest Pański a nie skopiowany z cudzych wypowiedzi. Istnieje słowo „cytuję”. Pozdrawiam.

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie Tutejszym: Dawno już Pan się nie czepiał mojej osoby ,nie może Pan poddać krytyce zawartość tekstu to może w ten sposób uda się zdezawuować jego wartość .Ale wyjaśniam Panu że posiadam wszelkie prawa do pełnego dysponowania nim i sposobu ich publikacji ,a gdyby Pan naprawdę uważnie przeczytał jego treść znajdzie Pan wszelkie dane autora,Proszę też nie pouczać mnie co i jak mam publikować,skracać , wydłużać, tekst ewentualnie dodawać komentarz lub cudzysłów itp.A tekst był specjalnie dedykowany p.Parnikozie ,ale po jego dalszych wypowiedziach widzę że nic z nich nie zrozumiał .Życzę w nowym roku pomyślności w ,,odnoszeniu wrażeń”.

    • Avatar
      jax1 :

      @ p. tutejszy z 23:19. Gdybym potrafił i to wg zestawienia 362 metod tortur stosowanych przez UPA na Polakach, gdzie wbijanie na pal byłoby najłagodniejsze, v. A. Korman: „Stosunek UPA do Polaków na ziemiach południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej”, str. 1o1-113. I to po to, by bestialscy złoczyńcy odczuli na własnej skórze rzeczywistą a nie urojoną krzywdę. Ps. 28.11.2oo8 r. o godz. 1o:51 w trakcie dyskusji związanej z art. R.Wyrostkiewicza pt.”UPA w kieszeni polskich podatników” był wpis „Krystyna. Ostatni człowiek wbity na pal był w 1947 przez Ukraińców już na terenach obecnie polskich koło Ustrzyk Dolnych. Wprawdzie był to oficer LWP ale Polak.”Pow wpis na tyle mnie zaintrygował, że go dosłownie odpisałem ale zabyłem portal. Proszę, zwł. p. amstafa i innych zainteresowanych o zweryfikowanie pow. wpisu i faktu.

    • Avatar
      jax1 :

      @ tutejszy z 16.o1 g. 21:56. Tak, nie potrafiłbym , bo oni w bestialstwie byli niedoścignieni, więc pozostawiam im ten „chwalebny” priorytet i niech im ziemia ciężką będzie.
      We wpisie z 16.o1. g.21:o6 powołałem się na książkę (!) Aleksandra Kormana: Stosunek UPA do Polaków na ziemiach południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej” z fotografią na stronie tytułowej „wnętrza domu Kleszczyńskich w Podjarkowie, pow. Przemyślany, woj. tarnopolskie, po morderczo-rabunkowym napadzie w dniu 16 sierpnia 1943 roku, dokonanym przez terrorystów OUN-UPA.
      Pan natomiast „zażywa mnie z Mańki” albumem (!) pt. „Ludobójstwo UPA na ludności polskiej”, gdzie na stronie tytułowej jest tzw.”wianuszek”, pisząc :”znam twórczość tego Pana, zasłynął między innymi zmanipulowanym zdjęciem na okładce swej książki (sic!)”, to fotografia śp. Kleszczyńskich jest zmanipulowana? A jak Pan się odniesie do 362 metod tortur stosowanych przez bestialskich złoczyńców UPA na Polakach? Więc, kto tu jest manipulatorem? A jedna (!) skwapliwie wykorzystywana przez wrogich nam publicystów) fotografia (co której miał wątpliwości) lekkomyślnie zamieszczana nie przesądza o całokształcie pracy Pana Aleksandra Kormana, co można traktować jako usilne”szukanie „haka”.

      • Avatar
        tutejszy :

        W kwestii fotografii Kleszczyńskich – nie udawaj Pan głupiego, dobrze Pan wie, że nie o tą fotografię mi chodziło, zresztą w następnych zdaniach sam Pan daje dowód tego, że dobrze Pan wie o którą. Sprawa Dolińskiej była bardzo dobrze znana i przed wojną i po – ze względu na jej okrutność i niepowtarzalność. Obowiązkiem historyka jest odwoływanie się do źródeł a nie umieszczanie materiałów, o których nie jest pewien skąd pochodzą i co przedstawiają (chyba, że się jest „historykiem” rangi Grossa). Ta nieprawdziwa fotografia zamieszczona przez tego Pana jest teraz rozpowszechniana szeroko tak przez tych, którzy zajmują się tą problematyką z naszej strony (i jeszcze w głupio tłumaczona, że w sumie to nie polskie dzieci, ale mogłyby to być polskie itp.), a jeszcze bardziej przez drugą stronę, która na każdym kroku wykorzystuje to jak „tęgą pałę” by pokazać jak to polscy historycy i nie tylko manipulują czy wręcz kłamią. Takie są skutki „zaciekłości”, która przyćmiewa warsztat badawczy historyka.
        Wystarczy poczytać wspomnienia ludzi, którzy przeżyli tę gehennę by uświadomić sobie w jak straszny sposób byli mordowali, po co robić z tego jeszcze statystykę i mnożyć sposoby zabijania (w stylu: wyłupanie jednego oka, wyłupanie dwóch oczu) to nie mam pojęcia. Chyba tylko po to by „nakręcić” takich ludzi jak Pan, aby potem krzyczeli „Odpłaćcie im tym samym, ja sam tego nie zrobię, ale wy odpłaćcie!!!”.

      • Avatar
        zap :

        Panie Jax , skąd taki pogląd, że zamierzali oni tworzyć jakiś „piemont”? (może pan przytoczyc jakiś rozkaz czy decyzje OUN-UPA ) Pomijam, że tzw. „zakerzonia” miała kształt długiej cieńkiej kiszki otoczonej przez dwa wrogie państwa tj. ZSRR i PRL. Nawet na tym terenie, który OUN-UPA uznawało za swój nie sprawowało kontroli ani władzy. Krzywdy dotknęły ludność cywilną i to ona nie może zrozumieć dlaczego?

        • Avatar
          tutejszym :

          Panie Zap , skąd taki pogląd, że tzw. „zakerzonia” była terenem, który OUN-UPA uznawało za swój i że nie sprawowało kontroli ani władzy. Może Pan przytoczyć jakiś rozkazy czy decyzje OUN-UPA ?. Oraz że miała kształt długiej cieńkiej kiszki otoczonej przez dwa wrogie państwa tj. ZSRR i PRL. Jakie implikacje wynikają dla propagandy dzisiejszej Swobody, że postulowana onegdaj „zakerzonia” jest otoczona przez dwa państwa tj. Polskę i Ukrainę. Celem moim jest prowokacja, jeżeli nie wyszło to przepraszam Pana.

          • Avatar
            zap :

            Skąd pogląd, taki u mnie, chyba bierze się z faktu, że struktury OUN-UPA podzieliły go na okręgi cywilne i wojskowe, na których miała być prowadzona walka. Dalej wydawano ulotki i odezwy do Polaków wzywające ich do opuszczenia terenów tzw. Zakrezonii jak i do Ukraińców by zgadzali się na przesiedlenia do ZSRR. Traktując te ziemie jako „etnicznie ukraińskie”. Zresztą po wojnie członkowie OUN-UPA, którzy brali udział w rozmowach z WiN na Lubelszczyźnie twierdzili, że strona WiN-owska oddała te ziemie i uznała je za ukraińskie ( oczywiście nie jest to prawda ). Ma pan racje chyba niewłaściwie użyłem stwierdzenia, że „zakerzonia” była otoczona przez dwa wrogie państwa ))) Zakerzonia faktycznie nigdy realnie nie istniała, dlatego też nie było możliwe budowanie tam jakiegokolwiek „piemontu”! Tylko to miałem na myśli. Co do dzisiejszej „Swobody” to interpretuje ona wszytko tak jak chce i tak jak jej wygodnie.

        • Avatar
          mohort1772 :

          Panie Zap ma Pan tutaj cytat z jednego z artykułów zamieszczonym w tym portalu,, Iwan Krywućki – Traktowaliśmy siebie jak most między Sowietami a krajami Zachodu. Nie myśleliśmy, że ten most zostanie wysadzony wskutek akcji „Wisła”, której nie przewidywaliśmy.” A tak a pro po to tereny Bieszczad leżą na pograniczu trzech Państw,w opracowaniach dość często popełniany błąd a właśnie Czechy były tym łącznikiem w kontaktach z zachodem.i na to liczyli banderowcy.

    • Avatar
      jax1 :

      @ZAP z 26.o1.g.18:44. Przyznaję, że „piemont”, nawet jako ironia, podkreślona małą literą i cudzysłowiem nie pasuje do grabieżczo-morderczych „wyczynów” bestialskich złoczyńców na bezczelnie „wygrafowywanych” przez siebie terenach Polski, nawet „mającej kształt długiej cieńkiej kiszki”.

    • Avatar
      jax1 :

      @ZAP z 26.o1. g. 18:44. A o tej ludności cywilnej, tak pisał ukraiński działacz i historyk Ł. Szankowśki: „Walka zbrojna UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak również na całej zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona wstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas ludowych, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób w niej uczestniczyły. Kiedy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie regiony Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły dalej istnieć, były one zmuszone opuścić to terytorium”. (W. Poliszczuk: Akcja „Wisła”. s. 4o) Więc?

      • Avatar
        tutejszym :

        Panie jax1, całkowicie się z Panem zgadzam. Ten fakt dokonany wysiedlenia był jedynie koniecznym aby zlikwidować oddziały UPA oraz podziemie OUN walczące ” z wrogiem „. Za tarczą ” Polskiego obywatelstwa ” skryło się SS Galizien, obecnie chcą zrobić to samo ideolodzy Swobody?. Odszkodowania za lasy Łemkowie dostają, droga sądowa jest otwarta dla wszystkich. Ale potępienie – poczekajmy na uczciwą obustronną ekspiację. Takie jest moje zdanie.

      • Avatar
        zap :

        Witam panie Jax, tak to prawda Szankokowski tak pisał ale nie przebywał w tedy na tych terenach jego stwierdzenia opierały się raczej na jego poglądach politycznych. Był nacjonalistą i utożsamiał wszystkich Ukraińców z nacjonalistami i ich walką. Coś na zasadzie naród z armią i na odwrót. Natomiast meldunki i sprawozdania OUN-UPA z Polski, mówią coś dokładnie innego niż Szankowski a dokładnie, że ludzie są zmęczeni mają dość walki chcą spokoju, coraz częściej zdarzają się przypadki powiadamiania milicji i wojska o pojawieniu się banderowców. Trudno się nie zgodzić z Poliszczukiem, że Akcja „Wisła” była skuteczne, w końcu była kopią sowieckich wysiedleń, nie ma ludzi nie ma problemu. Powstaje pytanie czy ta operacja była konieczna? Czy władze PRL wykorzystały wszystkie mozliwości zwalczania OUN-UPA? 1. Czy skierowano do zwalczania OUN-UPA dostateczne siły wojska i milicji? 2. Czy podjęto próby wydobycia członków OUN-UPA z lasów przy pomocy amnestii? 3. Dlaczego wysiedlenia objeły tereny gdzie nie działały formacje OUN-UPA a ludność deklarowała lojalność wobec państwa Polskiego? Akcja”Wisła” była zastosowaniem odpowiedzialności zbiorowej wobec własnych obywateli, którzy jako obywatele Polscy podlegają indywidualnej odpowiedzialności karnej za własne czyny. Jeżeli byli członkami OUN-UPA to oczywiście nalezało zastosować odpwiednie kary.

    • Avatar
      jax1 :

      @ZAP z 3.o2.godz. 8:5o. Dziwne: Ł. Szankowski- ukraiński historyk i publicysta, banderowskiej proweniencji jest dla Pana niewiarygodny? Jeśli akcja „W” była ( jak Pan pisze) skuteczna, to o czym tu deliberować i to w konwencji: co by było, gdyby… Sądzę, że zasadniczym pytaniem jest: DLACZEGO bandy(!) Ukraińców bestialsko mordowały i grabiły ludność polską i to przy poparciu „szerokich mas ludowych, które tę walkę (mordy, grabież, pożogi na bezbronnej ludności polskiej -dop.J) popierały i w ten lub inny sposób w niej uczestniczyły” ?! A tu oczekuję od Pana odpowiedzi z powołaniem się nawet na dokumentację OUN-UPA.

      • Avatar
        zap :

        Dziwne? Raczej każdy historyk uwikłany czy sympatyzujący z jakąs opcja polityczną i piszący o niej jest wiarygodny bo reprezentuje poglądy stronnicze. Wystarczy poczytać podręczniki i książki pisane przez ideowych komunistów dotyczących komunizmu. Tak akcja „Wisła” była skuteczna jak większość zbrodni, po Ormianach w Turcji tylko gruzy świątyń pozostały. Dyskusja polega czy państwo, które wobec swoich obywateli stosuje odpowiedzialność zbiorową chociaż ma w swych obowiązkach zapewnić bezpieczeństwo wszystkim obywatelom więc powinno się podjąc próby zniszczenia formacji OUN-UPA bez uciekania się do terroru wobec bezbronnych swoich obywateli, którzy jak powtarzam zostali wywiezieni nawet z tych terenów gdzie nie było OUN-UPA!!!! Oczekuje pan odpowiedzi chociaż pan ją zapewne zna ludność Ukrińska popierała OUN(b)-UPA z róznych przyczyn T. Bulba napisał, że ze strachu przed zemsta banderowców jak pan wię ci Ukraińcy, którzy nie stosowali się do rozkazów OUN(b) byli uznawani za zdrajców, wersje tą podtrzymuje członek OUN(m) na Wołyniu H. Steciuk, który podawał przykłady mordów na Ukraińcach myślących inaczej niż banderowcy. W. Poliszczuk, również podawał podobne przyczyny.

        • Avatar
          tutejszym :

          panie ZAP, dziękuję Panu. Zgadzam się z Pańskimi poglądami. Zmodyfikowałem dzięki Panu swoje stanowisko dotyczące „Akcja Wisła”. Przekonał mnie Pan, zapomniałem że nic nie usprawiedliwia terroru wobec bezbronnych swoich obywateli. Wstyd mi, że dopiero teraz to zrozumiałem, ale dlaczego dopiero teraz? Serdecznie pozdrawiam.

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie Tutejszym no i jest pan następnym pionkiem na szachownicy który twierdzi że Akcja,, Wisła” była niepotrzebnym terrorem ,w czasie jej trwania zginęło ok 37 osób z ludności cywilnej i ok 800 w obozie w Jaworznie w ich przypadku istniały dowody przestępczej , terrorystycznej działalności.,,…..Przekonał mnie Pan, zapomniałem że nic nie usprawiedliwia terroru wobec bezbronnych swoich obywateli.”…. to takie działania nazywa się sprawowaniem władzy , ,,,Wstyd mi, że dopiero teraz to zrozumiałem, ale dlaczego dopiero teraz?”…. – a to nazywa się demencja starcza.

          • Avatar
            zap :

            stosowanie terroru wobec własnych obywateli jest według pana „sprawowaniem władzy”? Mnie uczyli czegoś innego, że państwo ma obowiązek chronić i dbać o bezpieczeństwo własnych obywateli, bez względu na narodowość czy wyznawaną religię! OUN-UPA była wrogiem i należało ją zwalczyć i zlikwidować. Państwo ma obowiązek chronić spokojnych obywateli a nie ich przesiedlać i karać.

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie ZAP o jakim to terrorze Pan Pisze?. Czy wysiedlenie 150 tysięcy przy stratach zaledwie 37 śmiertelnych ofiar i to też zapewne z przyczyn losowych uważa Pan za terror ? I Łaskawie zapomina że działo się to w warunkach straszliwego zniszczenia całego kraju?. Gdzie na miejscu otrzymywali w pełni wyposażone łącznie z zastawą stołową gospodarstwa.o jakich nie śnili znacznie ze znacznie wyższą kulturą agralną?. Ma Pan rację,, państwo ma obowiązek chronić i dbać o bezpieczeństwo własnych obywateli, bez względu na narodowość czy wyznawaną religię,,i to właśnie uczyniło.Zapewniam Pana że jeszcze w latach 80 ub wieku większość ze starszych ludzi nie wiedziała o zastosowaniu przynajmniej połowy sprzętów które otrzymali do dyspozycji A znam to z autopsji.Bo często bywałem na tych terenach..

          • Avatar
            zap :

            Panie Mohort, pisze o masowym wielo tysięcznym przesiedleniu obywateli Polskich, którzy zawinili tylko tym, że byli tej samej narodowości co członkowie OUN-UPA. Jak już pisałem, dlaczego nie wywieziono ludzi z Pruszkowa, skoro działała tam jedna z najniebezpieczniejszych grup przestęczych! Dla mnie osobiście wysiedlenie własnych obywateli tylko za to, że wśród nich dizłała, grupa, która uzurpowała sobie prawo do reprezentowania wszystkich Ukraińców. A jak pan doskonale wie Ukraińcy tak jak Polacy nigdy nie stanowili monolitu politycznego i większość nie popierała walk prowadzonych przez OUN-UPA! A państwo zapewniając im bezpieczeństwo wysiedliło własnych obywateli z terenów gdzie nie było OUN-UPA! Dlaczego? W imię czego? Poza tym ja osobiście nie spotkałem Ukraińca czy Łemka szczęśliwego i wdzięcznego za przesiedlenie w ramach akcji „Wisła”

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie ZAP zadał Pan pytanie na które sam Pan sobie odpowiada,poza jednym szczegółem to bezpieczeństwo dotyczyło całości Pąństwa, a nie grupki osób działających na jego szkodę.W Jednym się z Panem zgadzam że świadomość narodowa tej nacji ograniczała się do faktu zawiści o większy standard życia rdzennych Polaków i ich statut majątkowy.. A państwo zapewniając im bezpieczeństwo wysiedliło własnych obywateli z terenów gdzie nie było OUN-UPA! Dlaczego? W imię czego? właśnie w imię tego bezpieczeństwa i nie było jego celem stwarzanie im raju.A wszystkie razem zliczone tzw ofiary represji to zaledwie połowa ofiar z Janowej Doliny,a gdzie jeszcze ofiary mordów w ponad 4000 osad i wsi????? .Daj już Pan spokój z ich rzekomymi Krzywdami .

          • Avatar
            zap :

            Czyli panie Mohort bezpieczeństwo państwa było zagrożenoe przez wszystkich obywateli Polskich narodowości ukraińskiej, łemkowskiej czy poprostu uznających się za prawosławnych. Tak rozumiem pana słowa. Bardziej podoba mi się pana stwierdzenie, że państo wysiedliło własnych obywateli z terenów gdzie nie było OUN-UPA w celu zapewnienia im bezpieczeństwa przed OUN-UPA! Troche to już się robi zabawne.

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie ZAP;W zasadzie tak bo w sposób mniej lub więcej zaangażowany ideologicznie , praktycznie wszyscy pomagali w przetrwaniu band terrorystycznch.Błędem ideologicznym było wrzucenie do jednego koszyka łemków.Ale wynikło to z braku rozeznania żydo-komunistów, przywódców, w wojsku i ub.A działalność upa rozbijała spójność całego Państwa A tak odnośnie stanowiska hierarchów cerkwi prawosławnej polecam takie opracowanie Niw wsponinqam tu już o Szeotyckim bo temat sprany do podszewki………………………………………………………………………………
            Zbigniew Małyszczycki
            „Pogrobowiec OUN-UPA ks. mitrat Stefan Dziubyna w akcji”
            czasopismo historyczno-publicystyczne „Na Rubiezeży” nr 49/2001

            Artykuł Wojciecha Rudnego „Granice tolerancji” skłania do niewesołych refleksji. (Myśl Polska” nr 29-30/ 2000r). Na początku dwudziestolecia powstało w II Rzeczpospolitej wiele szkół ukraińskich. Ale już pod koniec tego okresu było ich bodajże kilka. Co się stało? Przecież szkoły innych mniejszości narodowych istniały przez cały czas. Czyżby Polska dyskryminowała w ten sposób Ukraińców, jak to niektórzy z nich do dnia dzisiejszego tłumaczą? Otóż nie. Państwo Polskie nie mogło tolerować szybkiego przekształcania się szkół ukraińskich z narodowych na nacjonalistyczne, a więc wrogie Polsce. W tej sytuacji, nie przestając szanować Ukraińców -obywateli polskich, uniemożliwiono nacjonalistom wychowywanie wrogich państwu obywateli przez powoływanie szkół utrakwistycznych (dwujęzykowych). Mimo to nacjonaliści zdążyli zaszczepić sporej części młodzieży ukraińskiej ducha nienawiści. Skutków tego doznaliśmy wiatach 1939-1947, a i do dziś ciągnie się ten nacjonalistyczny fetor.

            Gorzej, bo obecne władze RP, jakby niepomne straszliwego losu zgotowanego Kresowianom przez nacjonalistów, tolerują oficjalne istnienie i rozwój nacjonalizmu ukraińskiego. Chcąc być w zgodzie z art.35 Konstytucji, ale i pamiętając doświadczenia przeszłości powinny by umożliwić Ukraińcom poznawanie swego języka wyłącznie w szkołach polsko – ukraińskich, w których o wiele łatwiej byłoby zapobiegać nacjonalistycznym przejawom. Szkoda też, że w Konstytucji nie ma mowy o wzajemności pomiędzy państwami. Podobno Polaków na Ukrainie jest dwukrotnie więcej, niż Ukraińców w Polsce, a jak dotychczas są tam tylko trzy polskie szkoły, a nauczanie języka polskiego w szkołach ukraińskich napotyka, delikatnie mówiąc, na utrudnienia.

            W artykule .Granice tolerancji” dobitnie wskazano na zagrożenie dla państwa płynące z obecnej polityki władz. Może ktoś powiedzieć, że takie stwierdzenie to przesada, że wcale nie widać objawów tego zagrożenia. Ci, którzy zakładają rozwalenie państwa polskiego tylko ręce zacierają słysząc takie opinie. I poczynają sobie coraz śmielej, na co jest wiele dowodów ograniczę się tylko do jednego.

            7 lipca 2000 roku w czasie pochówku w Pikulicach szczątków bandytów UPA, Którzy zginęli między innymi w nieudanym na szczęście ludności polskiej ataku na Birczę wygłosił kazanie, a raczej tendencyjne przemówienie ukraiński ksiądz Stefan Dziubina, noszący tytuł mitrata. W długim, chyba półgodzinnym występie, tylko pierwsze zdanie odwołuje się do słów Chrystusa .Błogosławiony ten, co swoje życie oddaje za przyjaciół”, ale wszystkie następne to same półprawdy i jawne kłamstwa podburzające słuchaczy przeciwko Polsce i Polakom.

            Jeżeli ktoś nie wierzy, że duchowieństwo grekokatolickie w swoim czasie brało czynny udział w zbrodniczej działalności OUN i UPA, to powinien zapoznać się z „kazaniem” mitrata, który wiernie kontynuuje działo towarzyszy spod banderowskiego czarno – czerwonego sztandaru.

            Przytoczona przez niego wypowiedź byłego więźnia sowieckiego skazanego na długoletnie więzienie za bandytyzm uprawiany w ramach nacjonalistycznej formacji zbrojnej ma udowodnić, że te formacje walczyły o wolność Ukrainy, a ich członkowie to bohaterowie, którzy oddawali swe życie nie tylko za ojczyznę, lecz także za przyjaciół. Nie chce zauważyć, że miano bandyty jest prawdziwe tylko wtedy, gdy potwierdzają je bandyckie czyny osoby określanej tym mianem. To też nie ma żadnego podobieństwa między polskimi partyzantami, a członkami zbrojnych formacji OUN. Polscy partyzanci, bez względu na polityczne podporządkowanie, nie stawiali sobie za cel wymordowanie ludności cywilnej. Dlatego oni są bohaterami – kombatantami, zaś OUN-owcy są przestępcami, mimo iż twierdzą, że w ten sposób walczyli o wolność Ukrainy.

            Mówca usiłuje przemycić pogląd, że UPA i Ukraińcy to jedno i to samo. Tymczasem wiadomo, że OUN i UPA to niechlubna, drobna część tego narodu, o której, sami Ukraińcy wspominają z zażenowaniem. To też, jeśli nawet czasem występuje wśród nas nienawiść – z reguły obca Polakom – to nie w stosunku do Ukraińców.

            Słuszne stwierdzenie, że prawda prowadzi do zgody mitrat powinien wpajać przede wszystkim sobie i nacjonalistom ukraińskim słuchającym jego wywodów. Po tej jego sentencji następuje cała seria kłamstw. A to, że chcąc pozbyć się Ukraińców wywieziono ich pół miliona do ZSRR, rzekomo pod przymusem, że ziemie ukraińskie siłą zagrabiła Polska zakładając na nich swoje kolonie, że UPA broniła bezbronnnych Ukraińców, których Polacy mordowali tysiącami, że oba narody wzajemnie się mordowały, że Polacy nie chcieli z Ukraińcami „po Bożemu, po chrześcijańsku dogadać się” i dlatego było tak wiele ofiar. Na poparcie swych wywodów cytuje kłamstwa ukraińskiego historyka o rzekomym apelu o przymierze z Polakami.
            Setki lat pokojowej obecności Polaków na ziemiach Ukrainy, wręcz konieczności osiedlania się na bezludnych przestrzeniach po najazdach tatarskich (gęstość zaludnienia wynosiła nawet 2 ludzi na kilometr kwadratowy) sprawiły, że były to ziemie etnicznie wspólne. Szermowanie pojęciem etnicznych ziem ukraińskich jest kłamstwem i nadużyciem, którym nacjonaliści ukraińscy chętnie się posługują. W Europie większość ziem pogranicznych nie jest etnicznie jednonarodowa. Czy dlatego narody mają się powyrzynać w sposób zastosowany przez ukraińskich nacjonalistów?
            Kłamstwem jest zapewnianie, że nacjonaliści walczyli z Niemcami. Walczyli z nimi Ukraińcy, ale nie ounowcy. Kłamstwem jest twierdzenie, że w czasie wojny Polacy wymordowali całe wsie ukraińskie na Chełmszczyźnie i Podlasiu. Dokumenty, na które tak gorliwie powołuje się ks. Dziubina mówią, że w tym rejonie, podobnie jak i gdzie indziej wykonywano wyroki śmierci wydawane przez podziemne, legalne władze Polski na obywatelach polskich
            kolaborujących z Niemcami w sposób przyczyniający się do śmierci wielu ludzi, a po wojnie na prześladowcach Polaków kolaborujących z komunistami, (np. Wierzchowiny)

            Podając nazwy miejscowości i liczby zabitych w nich osób mitrat z reguły mija się z prawdą zawyżając liczbę zabitych i nie wyjaśniając, że większość to członkowie zbrodniczej UPA, a wielu zabitych cywilów to ofiary niezamierzone, które znalazły się na linii ognia. Pomija też najważniejszą rzecz, to jest przyczynę zamierzonego zabijania cywilów, stroną agresywną, na odgórny rozkaz dążącą do wymordowania całej ludności polskiej byli nacjonaliści ukraińscy. Polacy mieli odgórny zakaz takiego postępowania, ale… Ale ludzie są tylko ludźmi. Stykając się na codzień z obrazami, już nie zwierzęcego, lecz szatańskiego bestialstwa, niektórym puszczały nerwy i zdarzało się, że odpłacali czymś podobnym, rzadko tym samym. Zawsze był to odwet mający zniechęcić do ludobójstwa, bądź też było to wyprzedzenie ataku, czy też gwałtowna reakcja na atak. Nigdy nie była to premedytacja poprzedzona przygotowaniem narzędzi zbrodni, czy ich święceniem.

            Wśród banialuków głoszonych na temat zbrodniczości akcji „Wisła” pojawiają się nowe elementy. Mitrat jawi się jako strateg twierdząc, że akcja ta była zbędna, gdyż UPA była już rozbita, zaś w kłamstwie posuwa się do zanegowania potrzeby internowania podejrzanych o przynależność do OUN i UPA w obozie Jaworzno. Panujące tam morelowskie warunki egzystencji to sprawa przykra, nie obciąża jednak Polaków, a co najwyżej ludzi podobnych do nacjonalistów ukraińskich.

            Jednakowoż i tam władze komunistyczne wyłowiły aktywnych przestępców i wydały wiele wyroków skazujących, w tym na karę śmierci. O tym mitrat przezornie nie wspomina. Wystarczy, że wywodzący się z komunistów prezydent odsłonił im wszystkim pomnik w Jaworznie. Szlochy nad następstwami akcji „Wisła” nie prowadzą do jedynie słusznego wniosku, że był to wynik obłędnej realizacji faszystowskiej ideologii Dmytra Doncowa na wszystkich terenach objętych wpływami nacjonalistów, tzn. na terenach południowo – wschodnich województw II RP.

            Narzucona Polsce w czasie II Wojny światowej granica nie zmieniła charakteru OUN i UPA. Znikła dla nich tylko sprzyjająca atmosfera okupacji niemieckiej i sowieckiej. Pozostały tą samą zbrodniczą organizacją destabilizującą terrorem życie ludności zarówno polskiej jak i ukraińskiej. Skutki jej zwalczania przejawiły się też w zniszczeniu (często przez samą UPA), opustoszałych wsi. Musiały też objąć aktywnych duchownych, jak choćby wspomnianego przez mitrata biskupa Kocyłowskiego, któremu zarzuca się wydawanie instrukcji dla popów w całej diecezji o święceniu noży na Lachów.
            To też słowa mitrata ,… UPA nie mordowała polskich duchownych, nie rujnowała polskich kościołów i cmentarzy i nie mordowała na terenie dzisiejszej Polski małych, niewinnych dzieci i niedołężnych starców” -świadczą o przewrotnym zakłamaniu tego człowieka, charakterystycznym dla całej nacjonalistycznej propagandy. Możliwość głoszenia kazania o tak bałamutnej treści świadczy o bezkrytycznej pewności siebie wynikającej zapewne z poczucia nietykalności osoby duchownej oraz bezkarności, a także o jej gorliwości w realizowaniu uchwały Krajowego Prowidu OUN z 22.06.1990 roku. Niebawem okaże się jak to wpływa na postawę niezorientowanej młodzieży ukraińskiej karmionej podobnymi bujdami. Już teraz widać jak daleko sięgają granice tolerancji w naszym kraju.
            Opracowanie strony: © P.Jaroszczak – Przemyśl 2012———————————————————- Trzeba przy rzezi Polaków napomnieć o postawie Kościóła Prawosławnego i Grekokatolickiego. Otóż popi nawoływali do walki z Polakami, podczas nabożeństw święcili narzędzia: np. siekiery, piły, noże, kosy, czy nawet drewnianych kołków! Odpuszczali idącym zabijać Ukraińcom grzechy. Niejednokrotnie popi sami brali czynny udział w zbrodniach.

    • Avatar
      jax1 :

      @Mohort 1772 z 3.o2. g.14:13. Witam. Sądzę, że Łemkowie- ówcześnie prawosławna ludność z Wołoszczyzny (?), jeśli tu chcą być Ukraińcami, to ich sprawa. W ten sposób do swoich „zasług” w nielojalności (delikatnie mówiąc ich znacznej części) względem Polski i Polaków, zwł. od września 1939 (np. entuzjastyczne witanie i wysługiwanie się hitlerowcom, SS Galizien, UPA) aż po akcję „W”, będą zmuszeni dodać i wziąć odpowiedzialność za ich „wyczyny” w grabieży i mordach na bezbronnej ludności polskiej. Kapitalną ilustracją postawy tejże ludności w czasie okupacji stanowić może zamieszczona przez Pana fotografia z Sanoka, co w sposób naoczny (łopatologiczny) dotrze do zakłamywaczy faktów. Jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić.Pozdrawiam.

      • Avatar
        tutejszy :

        rozumiem, że pisząc „ówcześnie” ma Pan na myśli czasy przed unią, bo o niej Łemkowie byli unitami, w okresie międzywojennym również gdzieś tak koło 1/5 „nawróciło się” na prawosławie i to jak zgodnie podają historycy na skutek agitacji proukraińskich księży grekokatolickich „od Szeptyckiego”, której Łemkowie sobie nie życzyli, skutkowało to ustanowieniem dla nich osobnej administracji kościelnej (AAŁ) itd. itd.
        to, że upowcy nazwali odcinek taktyczny „Łemko” to jeszcze niewiele znaczy. Jak słusznie zauważył zdaje się Olszański – nacjonalistów i wrogów państwa polskiego zrobiła z Łemków właśnie akcja Wisła.

        • Avatar
          mohort1772 :

          rozumiem, że pisząc „ówcześnie” ma Pan na myśli czasy przed unią, bo o niej Łemkowie byli unitami, w okresie międzywojennym również gdzieś tak koło 1/5 „nawróciło się” na prawosławie i to jak zgodnie podają historycy na skutek agitacji proukraińskich księży grekokatolickich „od Szeptyckiego”, której Łemkowie sobie nie życzyli, skutkowało to ustanowieniem dla nich osobnej administracji kościelnej (AAŁ) itd. itd. to, że upowcy nazwali odcinek taktyczny „Łemko” to jeszcze niewiele znaczy. Jak słusznie zauważył zdaje się Olszański – nacjonalistów i wrogów państwa polskiego zrobiła z Łemków właśnie akcja Wisła. NO TO ZAPAKOWAĆ W WAGONY I ODESŁAĆ NA UKRAINĘ DO TEGO RAJU NA ZIEMI.

    • Avatar
      jax1 :

      W. Poliszczuk – ukraiński prawnik i politolog pisał: „Operacja „Wisła”. Dokonując analizy przyczyn zarządzenia operacji „Wisła”, należy mieć na uwadze dwie zasadnicze okoliczności: po pierwsze – dążenie OUN-UPA do oderwania terytorium tzw. Zacurzonia od państwa polskiego, po drugie – terror stosowany przez OUN wobec ludności ukraińskiej. Inną rzeczą byłoby, gdyby UPA stanowiła formację ochotnicząi gdyby jej zaopatrzenie sprowadzało się do dobrowolnego działania ludności ukraińskiej, a inną – postawienie ludności ukraińskiej w sytuacji be prawa wyboru: kto nie pomaga OUN-UPA, ten jest wrogiem narodu ukraińskiego, a taki podlega likwidacji. W wytworzonej, w oczekiwaniu na wybuch trzeciej wojny światowej przez OUN-UPA, sytuacji, kiedy ludność ukraińska była terroryzowana, kiedy nie pozostawiono jej prawa nawet do neutralności, władze uznanego przez prawo międzynarodowe państwa polskiego miały prawo i obowiązek podjęcia działań zmierzających do zaprowadzenia ładu i porządku na terytorium państwa, do zapobieżenia oderwania od niego części terytorium. Najlepiej sformułowaną ocenę przyczyny przeprowadzenia operacji „Wisła”, polegające na przesiedleniu ukraińskiej i łemkowskiej ludności na tereny północne i zachodnie Polski powojennej, jest opinia działacza OUN Bandery i jednocześnie uczestnika działań OUN-UPA w Przemyskiem, po wojnie ukraińskiego nacjonalistycznego historyka w Stanach Zjednoczonych – Łewa Szankowśkiego, który napisał:” Zbrojna walka UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak też na całej zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona powstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas, które tę walkę popierały lub w ten lub inny sposób brały w niej udział. Gdy wysiedlono (!-J.) z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie ziemie Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły nadal egzystować, musiały one porzucić to terytorium”. W nauce na Zachodzie szeroko stosowana jest metoda porównawcza (komparystyka)- badanie analogicznych faktów, motywów itp. W Polsce powojennej, prócz ukraińskiej, istniała też pokażna białoruska mniejszość narodowa. Wobec niej władze polskie nie podjęły działań analogicznych do operacji „Wisła”, albowiem w ramach tej mniejszości nie działał terrorystyczny ruch zbrojny skierowany na oderwanie od państwa polskiego określonych terenów. Władze polskie nie stosowały wobec Białorusinów przymusu w trakcie wymiany (!-J) ludności z Białoruską SRR, nie dokonały przesiedleń Białorusinów z ich miejsc zamieszkania. Ergo: gdyby nie istnienie i działania OUN-UPA, nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji „Wisła”. Stąd należy sformułować wniosek, że nie w samym istnieniu ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce powojennej leży przyczyna stosowania przymusu w trakcie wymiany ludności, nie w chęci pozbycia się skupisk ukraińskich w Polsce tkwiła przyczyna podjętych przez władze polskie kroków w postaci operacji „Wisła”, a jedyną ich przyczyną było istnienie i działanie struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery, dążącej do oderwania od państwa polskiego jej południowo-wschodnich terytoriów. Trzeba pamiętać, że struktury OUN-UPA-SKW składała się z obywateli państwa polskiego. Stąd też legalność ich zwalczania, stąd zasadność umieszczania podejrzanych o udział lub współdziałanie z OUN-UPA w obozie w Jaworznie. Rzeczą odrębną jest traktowanie osadzonych w tym obozie, ale ono nie niweczy zasadności zwalczania osób podejrzanych o działalność antypaństwową, nawet kilkunastoletniej młodzieży, często angażowanej do współdziałania z OUN-UPA. Jak wynika z dziennika „Burłaki” po przeprowadzeniu operacji „Wisła” wygłodniałe, schorowane, obdarte niedobitki OUN-UPA pozbawione zostały oparcia w ludności ukraińskiej, w następstwie czego miały miejsce częste dezercje (ucieczki -dop.J). W tym stanie resztki oddziałów podjęły dramatyczną przeprawę przez Czechosłowację do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Przedostawały się przez teren Polski i Czechosłowacji, po drodze dokonując rabunków. Do celu doszło tylko 3oo upowców. Lew Szankowśkyj dokonał prawidłowej oceny sytuacji: to nie stosunek sił zbrojnych OUN-UPA raz Polski zdecydował o zaprzestaniu działań UPA na tzw. Zacurzoniu. O zaprzestaniu tej działalności zadecydowała operacja „Wisła. Oznacza to, że polityczna decyzja władz Polski była prawidłowa i przyniosła spodziewany skutek Operacja „Wisła” podjęta zostalła w stanie wyższej konieczności. Winę za przymus w przesiedlaniu ludności ukraińskiej na Ukrainę (!-J) oraz za podjęcie decyzji o wykonaniu operacji „Wisła”, w konsekwencji za pozbawienie ludności ukraińskiej zwartych skupisk jej zamieszkania i postępującej asymilacji mniejszości ukraińskiej w Polsce, ponosi OUN Bandery, do której ukraińska mniejszość narodowa w Polsce winna kierować swoje ewentualne pretensje. (…) Działalność struktur Bandery na południowo- wschodnich terenach powojennego państwa polskiego stanowiła nieudany etap realizacji celu sformułowanego przez I Kongres OUN polegającego na stworzeniu ukraińskiego państwa (Hadenlandu – dop. J) nacjonalistycznego typu faszystowskiego, na wszystkich , według arbitralnych ocen OUN, ukraińskich terytoriach etnograficznych, a więc na oderwaniu od uznanego przez prawo międzynarodowe państwa cęści jego terytorium. Działania te, podjęte, podjęte przez obywateli państwa polskiego, należy kwalifikować jako zbrodnię przeciwko państwu, a nie działania przeciwko ////’komunizmowi”. (W. Poliszczuk: Gorzka prawda- cień Bandery nad zbrodnią ludobójstwa. str. 179-182.)

    • Avatar
      jax1 :

      W uzupełnieniu pow.:”Nie do przyjęcia jest twierdzenie ukraińskich nacjonalistycznych działaczy w Polsce, w tym historyków, że operacja „Wisła” miała na celu zlikwidowanie mniejszości ukraińskiej drogą asymilacji, czemu sprzyjać miało jej rozproszenie na ziemiach zachodnich i północnych.Po pierwsze- państwo nie dysponowało enklawą do osiedlenia 150 000 ludności z zapewnieniem dla niej mieszkań i miejsc pracy; po drugie zaś – teoretyczne osiedlenie przesiedlonych na jednym obszarze nie rozwiązałoby problemu OUN-UPA, której oddziały przekoczowałyby w ślad za przesiedloną ludnością i nadal terroryzowałyby ją walcząc przeciwko państwu polskiemu. Rozproszenie przesiedlonych było jedynym wyjściem wykluczającym metodę osadzenia ludności ukraińskiej w obozach. W związku z powyższym należy również pamiętać, że takie wzory demokracji zachodniej, jak Stany Zjednoczone i Kanada, po przystąpieniu Japonii do drugiej wojny światowej po stronie koalicji hitlerowskiej, dokonały osadzenia wszystkich Japończyków w obozach odosobnienia i pozbawiły ich majątku , w tym nieruchomości, których nigdy japońskim obywatelom Kanady i Stanów Zjednoczonych nie zwrócono. Znów więc w ocenie zaszłości w Polsce należałoby porównać je z działaniami państw demokratycznych (komparystyka).” (W. Poliszczuk: Gorzka prawda- cień Bandery nad zbrodnią ludobójstwa. s.182) A to pod uwagę ewentualnych adwersarzy.

    • Avatar
      jax1 :

      @ZAP. Zastanawiające (bulwersujące) jest to, że przywołuje Pan „krzywdy” pozostałej po wymianie ludności ukraińskiej w tzw. akcji „W”, doszukując się nawet jakiejś analogii do skuteczności rzezi Ormian. Ludność ta (ok. 14o tys.) realizując wymogi wyłonionych spośród siebie band-erowców (mordy, grabież, pożogi) opowiedziała się po ich stronie przez co ipso facto stała się wrogami Polski i Polaków. Problem więc sprowadzał się do: nie kto (palec, dłoń) ale w jakim stopniu wrogości została zainfekowana głowa. A tu pomocny byłby „wrogograf” bądż…pańska ocena. Podtrzymuję pytanie: DLACZEGO bandy (!) Ukraińców bestialsko mordowały i grabiły ludność polską i to przy poparciu „szerokich mas ludowych, które tę walkę (mordy, grabież, pożogi -dop.J) popierały i w ten lub inny sposób w niej uczestniczyły”?!

      • Avatar
        zap :

        Panie Jax bulwersujące jest według pana przypomnienie krzywd doznanych przez Polskich obywateli narodowości Ukraińskiej, Łemkowskiej doznanych tylko dlatego, że mieli pecha należeć do tej samej grupy narodowej co członkowie OUN-UPA! Ale pan już widze daje po całości: 140 tys. Ukraińców w Polsce wyłoniło spośród siebie przedstawicieli czyli członków OUN-UPA i realizowała ich cele!))) Ciekawy pogląd szkoda, że źródła historyczne mówią coś innego, mianowicie OUN-UPA uzurpowało sobie prawo do reprezentacji społeczności ukraińskiej w Polsce i nie tylko. Według pana OUN-UPA = Ukraińcy a tak nie było. Jeżeli ludność ukraińska wyłoniła swoją reprezentacje w postaci OUN-UPA to jaką drogą? Jeżeli czytał pan Poliszczuka to słowo banda chyba nie jest najlepsze do OUN-UPA!

  1. Avatar
    jax1 :

    A jakżeby inaczej…
    „Żelaznym gwożdziem” antypolskiej propagandy mającej nas „przygwożdzić” jest uporczywie, zwł. przez propagandystów banderowskich, eksponowana tzw. akcja „Wisła” (skutek!) przy równie uporczywym przemilczaniu jej przyczyn!
    A przecież już w Kubijowycz (prowidnyk) Ukraińskiego Centralnego Komitetu (UCK) w swoich memoriałach skierowanych do H. Franka postulował np. z dn. 18.IV.1941 r. „Celem ochrony terutorium zamieszkałego przez Ukraińców w GG, Ukraińcy proszą, aby została określona granica terytorium ukraińskiego, na którym nie byliby osiedlani polscy i żydowscy ewakuowani. Prócz tego oni proszą o wysiedlenie z tego terytorium Polaków i Żydów, przesiedlić natomiast Ukraińców, którzy stanowią wyspy wśród Polaków. Jeńcy wojenni zobowiązani do pracy w Rzeszy, jak również przesiedleńcy ze zbiorczych obozów również byliby tam osiedlani.” a 6.VIII.1943 r. postulował:”Zabronić by ewakuowani Polacy lub uciekinierzy z Wołynia pozostawali przejściowo lub na stałe na tym mieszanym terenie.” No, to kto był pomysłodawcą?!

      • Avatar
        mohort1772 :

        Witam uczestników tej dyskusji.Jeśli to ostatnia część wspomnień to czas na podsumowanie czym była Akcja ,WISŁA” i dlaczego została przeprowadzona W podanym Materiale są jest też wyjaśnienie dlaczego w tym przypadku PRL miało prawo i obowiązek ją przeprowadzić ,,,,,
        Zbrodnie OUN-UPA

        czwartek, 26 stycznia 2012
        ZAMIAST PRAWA NIENAWIŚĆ

        Szanowni Państwo, Szanowni Internauci.

        Często teraz w środkach masowego przekazu padają, z ust Prezydenta Polski Pana Bronisława Komorowskiego oraz polityków różnych ugrupowań, apele o zaprzestaniu wysuwania różnych roszczeń, o spokój, o poszanowanie innych osób, prawa i o wzajemną tolerancję, w imię wspólnego dobra – dla wszystkich.
        Tak to w zasadzie wygląda przy okazji świąt, obchodów różnych rocznic i oficjalnych wystąpień przedstawicieli władz i szefów ugrupowań politycznych. Na co dzień sprawy te wyglądają niestety tak, jak je widzimy: brzydko i żenująco. Zamiast tolerancji, zrozumienia innych i dochodzenia do prawdy, argumentami stają się pomówienia, obelgi i fałszowanie w niespotykany sposób najnowszej historii naszego kraju. Drogę do prawdy zastępuje nienawiść i zemsta do wszystkiego, co było dokonane w okresie powojennym , nazywanym PRL-em, a dotyczącym okresu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – państwa uznanego przez największe mocarstwa świata i Organizację Narodów Zjednoczonych, której była członkiem od 1945 roku !

        Nikt dzisiaj nie neguje faktu, że w latach od 1944 do 1990 r. było różnie.
        Nie było takiej suwerenności jak byśmy tego chcieli i wiadomo dlaczego, były niesłuszne aresztowania, represje, nie zawsze uzasadnione surowe wyroki za działalność polityczną, czy jak to się obecnie nazywa – podziemną. Wszystkie te sprawy dostatecznie zostały opisane w różnych opracowaniach, wspomnieniach, wywiadach. I to jest prawidłowy kierunek. Należy upamiętniać historię przeszłości, utrwalać i zachować w pamięci najnowszą historię Polski. Trzeba jednak pamiętać, że na wiele spraw z przeszłości nie mieliśmy i nie mogliśmy mięć żadnego wpływu. To był określony i specyficzny okres historyczny – inne prawa, inne wymagania, inny czas. Obecnie amatorzy i historycy, piszący o tym okresie, nie biorą tego pod uwagę naginając historię do dzisiejszej sytuacji politycznej, co jest bardzo szkodliwe i wprowadza na długie lata niepotrzebny zamęt. Jak pouczał, znany z czasu wojny polityk brytyjski, Winston Churchil, „Nie można teraźniejszością oceniać przeszłości, bo zagubimy przyszłość”.

        W Polsce nad tymi sprawami nikt się nie zastanawia. Po powołaniu Instytutu Pamięci Narodowej , utworzeniu pionów: Edukacyjnego i Komisji do Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, które przyjęły w całości wszystkie archiwa jawne i tajne służb : UB, SB, MO, MSW, KBW, WOP i Informacji Wojska Polskiego – niedostępne obecnie dla innych osób i służb – sprawy nabrały odwrotnego kierunku niż się spodziewano. Zamiast szukanie prawdy i rozstrzyganie spraw zgodnie z prawem, górę wzięły nienawiść i zemsta. Mnie jako kresowianinowi z Wołynia, który doznał od ukraińskiej UPA wiele krzywd i utratę życia krewnych, jak również innym pokrzywdzonym, wydawało się, że przynajmniej wyjaśnione zostaną należycie wszystkie zbrodnie OUN – UPA popełnione na terenie Polski, a szczególnie w byłym województwie rzeszowskim, gdzie było najwięcej morderstw, grabieży mienia i palenia wsi przez sotnie UPA. Ze swojej strony – to co mogłem i do czego miałem dostęp – opisałem w swojej książce, prezentowanej na stronie http://www.kuzmicz.pl . To nie daje jednak pełnego obrazu dokonanych zniszczeń i nadzieją było to, że historycy z IPN należycie udokumentują zbrodnie OUN – UPA na naszym terenie.

        Niestety, przykro o tym pisać, ale jest to smutna prawda. Zamiast wyjaśniania zbrodni OUN – UPA, dokonanych na Polakach, IPN z pełną świadomością i kompromitacją dla Polaków i Polski, wszystkich bandytów z OUN – UPA zrehabilitował i zaliczył ich do osób REPRESJONOWANYCH W PRL Z POWODÓW POLITYCZNYCH !, wystawiając dla każdego skazanego przez Sądy Wojskowe bandytę za zbrodnię KWESTIONARIUSZ OSOBY REPRESJONOWNEJ. Stałem się więc sprawcą, który niesłusznie represjonował morderców Polaków z OUN – UPA.

        IPN w Rzeszowie założył przeciwko mnie sprawę: Sygn. 22/10/Zk, w której oskarża mnie, że popełniłem 197 ZBRODNI KOMUNISTYCZNYCH powiązanych z ludobójstwem. Gdy doliczy się do tego moje walki z UPA, to tych zbrodni będzie znacznie więcej.

        W taki oto sposób fałszowana jest obecnie historia Polski i ściga się nie bandytów, którzy mordowali Polaków, a tych którzy przeciwko nim walczyli.
        Na dalszych stronach będę Państwu przedstawiał fakty, jak ze zmyślonych urojeń „amatorów” historii i ludzi z tytułami historyków, tworzy się „prawdy” służące pokoleniom jako źródła „prawdziwej historii”. Rozważmy więc:

        CZY WALKA Z OUN – UPA W POLSCE BYŁA SŁUSZNA CZY NIEPOTRZEBNA

        Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), przed utworzeniem na Wołyniu Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) jako siły zbrojnej, utworzyła strukturę administracyjną przyszłego państwa ukraińskiego, jak również wojskową, do realizacji nakreślonych celów. Do struktury tej włączone zostały
        też tereny, które po wojnie stanowiły województwo lubelskie i rzeszowskie .
        Na tych terenach utworzyli trzy okręgi administracyjne numerowane kolejno: Okręg nr I, II i III. Pod względem struktury wojskowej, cały teren podporządkowany został Okręgowi Wojskowemu „SIAN”, podzielonemu odpowiednio do okręgów, na trzy odcinki taktyczne: „ŁEMKO”, ”BASTION” i „DANILIW” . Obejmowało to obszar od Nowego Sącza, poprzez Ustrzyki Dolne, Przemyśl, Lubaczów, Hrubieszów i Chełm, aż do Włodawy włącznie. Cały ten obszar nazwano „Zakierzońskim” krajem Ukrainy, który planowano oderwać od Polski siłą. W tym celu utworzono w Polsce kurenie i sotnie UPA, a część przerzucono do Polski z Wołynia i województwa lwowskiego, dobrze wyszkolone i wyposażone jeszcze w okresie okupacji przez okupanta niemieckiego.

        Dokonane ważniejsze napady na ówczesne posterunki Milicji Obywatelskiej, strażnice Wojsk Ochrony Pogranicza, wymordowanie ich załóg i niektóre napady na ludność cywilną, opisałem w swojej książce ZBRODNIE BEZ KARY.

        Zbrodnie OUN – UPA , dokonane na terenie Wołynia i w Małopolsce Wschodniej, zostały potwierdzone w sposób niepodważany pracami takich autorów jak Ewa i Władysław Siemaszko, Lucyna Kulińska, Leon Popek, Czesław Piotrowski, A. B. Szczęśniak, W. Z. Szota, Bolesław Prus i wielu innych. W świetle tych dokumentów i dowodów, kieruję pytanie do kierownictwa Instytutu Pamięci Narodowej:

        a) czy Wojsko Polskie, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego, Milicja Obywatelska, Wojska Ochrony Pogranicza i administracja państwowa, miały obowiązek zwalczać bandy UPA, czy też oddać im bez walki terytorium, nazwane przez nich „Zakierzońskim” krajem ?!

        b) czy gdyby zamiast PRL był w Polsce w tym czasie emigracyjny rząd londyński, to oddałby te tereny i nie walczyłby z UPA, czy zrobiłby to samo co rząd PRL ?

        c) czy przesiedlenie około 150 tysięcy ludności pochodzenia ukraińskiego na Ziemie Zachodnie Północne, w warunkach na te czasy najbardziej możliwszych ( pociągami, pod ochroną i opieką lekarska ), do lepszych gospodarstw i na lepsze ziemie, jest adekwatne do okrutnych mordów, dokonanych przez OUN – UPA na około 200 tysiącach Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej od 1943 roku do 1947 roku ?

        OPERACJA WOJSKOWA „WISŁA” PRZECIWKO UPA I JEJ OCENA

        Akcje zbrojne, dokonane przez UPA zimą 1946 i 1947 roku na posterunki Milicji Obywatelskiej na wschodnich terenach ówczesnego województwa rzeszowskiego i strażnice Wojsk Ochrony Pogranicza na granicy południowej, spowodowały, że siedziby części tych jednostek spalono, a załogi zamordowano. Polaków na opanowanych terenach mordowano, a ludność narodowości ukraińskiej terrorem zmuszano do współpracy, pełnego zaopatrywania band UPA w żywność i odzież według z góry wyznaczonych kontyngentów. Wszystkie te wrogie działania OUN – UPA przeciwko Polsce były powodem, podjęcia przez Rząd decyzji o ostatecznym rozprawieniu się z tą zbrodniczą działalnością. Likwidacja, tak dobrze wyszkolonych i uzbrojonych band UPA, była niemożliwa bez przesiedlenia z terenów objętych walkami ludności cywilnej. Dzisiejsze spekulacje obrońców UPA, że można ją było zlikwidować bez wysiedlenia ludności, są pozbawione logiki i świadczą tylko o braku wiedzy na temat walki z takimi bandami.

        Operację wojskową „Wisła” przeprowadzono od 25 kwietnia do 30 lipca 1947 roku. W jej wyniku ludność cywilną przesiedlono, w najbardziej możliwych warunkach owego czasu, na Ziemie Północne i Zachodnie transportem kolejowym, udzielono pomocy finansowej i przydzielono lepsze gospodarstwa niż mieli poprzednio.

        I to jest ta różnica między rzezią Wołyńską, a akcją „Wisła” , której nie chce lub nie może zrozumieć wychowanek IPN dr Grzegorz Motyka, porównując rzeź Wołyńską do akcji „Wisła” w wydanej przez niego w marcu 2011 r. książce, pod tytułem: ”Od rzezi Wołyńskiej do akcji „Wisła”. Na Wołyniu mordowano każdego żywego i w łonie matek, a tu przesiedlono, dano warunki do życia, oświaty i rozwoju.

        Po dokonanych w 1989 roku przemianach ustrojowych w Polsce, rozbita w 1954 roku przez organa bezpieczeństwa OUN w Polsce, natychmiast odrodziła się w nowym składzie. Od razu, bo już 22 czerwca 1990 r., wydaje super tajną uchwałę ( 60 stron maszynopisu), w której poucza jak na obecnym etapie oczyścić UPA ze zbrodni i w jakim kierunku prowadzić działania oficjalne i zakamuflowane. (Pełny tekst tajnej uchwały OUN z 22.06.1990 r. zamieszczony został na blogu : lukaszkuzmicz.blogspot.com w październiku 2010 r.)

        SENAT III RP REALIZATOREM UCHWAŁY OUN Z 22 CZERWCA 1990 R.

        Tajna uchwała OUN przeciwko Polsce, podjęta została 22 czerwca 1990 r., a jak zachowują się senatorowie III Rzeczpospolitej Polskiej w tym czasie. Wstyd pisać. W euforii zwycięstwa „Solidarności”, odwracają się plecami do znienawidzonej przez nich PRL i realizują, jako pierwsi, tajną uchwałę OUN z 22 czerwca 1990 r. skierowaną przeciwko Polsce i Polakom. 3 sierpnia 1990 roku Senat RP podejmuje haniebną dla Polski uchwałę, w której potępia akcję „Wisła”. Oto jej treść:

        „Uchwała
        Senatu Rzeczypospolitej Polskiej
        z dnia 3 sierpnia 1990 r. w sprawie akcji „Wisła”.
        Zmiany społeczne i polityczne dokonujące się u nas i w sąsiednich krajach stawiają przed nami nowe wyzwania. Ze względu na obecność ludności ukraińskiej w Polsce szczególnego znaczenia nabiera wzajemne poznanie, zrozumienie i pojednanie Polaków i Ukraińców.
        Różnie przeplatały się losy obu narodów w ciągu dziejów. Polacy i Ukraińcy nie tylko pracowali razem i żyli obok siebie jako sąsiedzi, ale również łączyli się często w tych samych rodzinach. Jednak obok zgodnego współżycia, wiele było wzajemnych krzywd i niechęci. Była nienawiść, a nawet przelana krew. Ta przeszłość obciąża nasze stosunki. Tę przeszłość trzeba przezwyciężyć.
        Pragnąc pojednania dążymy do ukazania naszej trudnej historii w świetle prawdy. W szczególności wymaga to ujawnienia bolesnych wydarzeń, które zdarzały się w kresie powojennym w naszej wspólnej Ojczyźnie.
        Jednym z nich była wojskowa „akcja Wisła”, którą na mocy uchwały Prezydium Rady Ministrów z dnia 24 kwietnia 1947 roku przeprowadzono w południowej i środkowo – wschodniej części Polski.
        Komunistyczne władze przystępując do likwidacji oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii dokonały wówczas przymusowych przesiedleń ludności w większości ukraińskiej. W ciągu trzech miesięcy wysiedlono z rodzinnych miejsc około 150 tysięcy osób, pozbawiając je majątku, siedzib i świątyń. Przez wiele lat uniemożliwiano im, a potem utrudniano powroty.
        Senat Rzeczypospolitej Polskiej potępia akcję „Wisła”, w której zastosowano – właściwą dla systemów totalitarnych – zasadę odpowiedzialności zbiorowej.
        Senat Rzeczypospolitej Polskiej dążyć będzie do tego, by naprawione zostały – na ile to możliwe – krzywdy powstałe w wyniku tej akcji”

        (Stenogram z 30 posiedzenia Senatu w dniu 5 sierpnia 1990 r. NA RUBIEŻY Nr 88/2006 r. str.1 i 2).
        Jak do tego doszło?
        Otóż …” Głównym inicjatorem podjęcia jednostronnej uchwały Senatu w sprawie potępienia akcji „Wisła”, był aktywny działacz „Solidarności” narodowości ukraińskiej, uchodzący w tym czasie za Polaka, prof. Roman Duda z Uniwersytetu Wrocławskiego. Poparł go w swoim wystąpieniu drugi senator narodowości ukraińskiej Mieczysław Trochimiuk z Podlasia. (-) Kolejnego poparcia udzielił senator Andrzej Wielowiejski, któremu ślepa nienawiść do systemu ustrojowego PRL i osobiste doznane krzywdy od tego ustroju, przesłoniły realizm myślenia i poparł banderowsko – ounowski projekt uchwały potępiający operację „Wisła”.”(NA RUBIEŻY Nr 88/2006, str. 2).

        Za uchwałą, na obecnych tego dnia 55 senatorów, głosowało 49 senatorów w tym Lech Kaczyński, 4 było przeciwnych i 2 wstrzymało się od głosu. Podjęto haniebną jednostronną uchwałę kompromitującą 49 senatorów i Senat Rzeczpospolitej. Mimo protestów w tej sprawie Kresowian, Senat III RP do tej pory nie uchylił tej haniebnej uchwały i obowiązuje ona do dziś, ze wszystkimi następstwami.

        Skoro więc Senat III RP jest tak wyrozumiały dla UPA i uważa, że ta uchwała jest słuszna, to nic nie stoi panowie senatorowie na przeszkodzie, by podjąć następną uchwałę o oddaniu ziem Podkarpacia Ukrainie, na których walczyła UPA,( domagają się tego już teraz nacjonaliści z partii „Swoboda” we Lwowie), a wówczas nabierze sensu uchwała potępiająca akcję „Wisła”. Dla walczących z OUN i UPA , a pohańbionych tą uchwałą Senatu, będzie bardziej zrozumiałym dlaczego Wojsko Polskie nazwano „związkiem przestępczym” – dowodzonym przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

        Mjr Łukasz Kuźmicz
        Autor: Łukasz Kuźmicz o 15:03 Brak komentarzy:
        Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze Facebook
        poniedziałek, 16 stycznia 2012
        ZBRODNIA WOŁYŃSKA WOŁA O PAMIĘĆ RZĄDZĄCYCH POLSKĄ

        Od wielu lat środowiska kresowe, rodziny i potomkowie pomordowanych przodków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej domagają się, by Sejm RP i rząd, zajęły wyraźne i zdecydowane stanowisko w sprawie zbrodni OUN – UPA.
        Po przyjęciu w 1991 r. całkowicie władzy w Polsce przez „Solidarność” i po uznaniu przez Polskę niepodległości Ukrainy (parlament polski jako pierwszy uznał jej niepodległość) wydawało się, że sprawy zbrodni na Wołyniu nareszcie zostaną ujawnione, a zbrodnie potępione.

        W dniach 17 – 22.08.1992 r. na terenie kołchozów Równo i Połapy w powiecie lubomelskim na Wołyniu, gdzie były kiedyś polskie wsie, a teraz pola i pastwiska, 24 osobowa grupa z Polski dokonała ekshumacji z dwóch dołów w byłych wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka 330 ofiar mordów UPA. Dokładnie w 49 rocznicę tego mordu – 30 .08.1992 r. odbyły się uroczystości pogrzebowe. Władze polskie reprezentowali, prof. Alicja Grześkowiak – marszałek Senatu, Zygmunt Mogiła – Lisowski – poseł, prof. Jerzy Pietrzak – dyrektor gabinetu marszałka Senatu, Eugeniusz Witkowski – senator, Henryk Czarnecki – senator, Henryk Litwin – konsul RP we Lwowie i Leszek Burakowski – wojewoda chełmski. Władze ukraińskie reprezentowali: Wołodymyr M. Sklańczuk – pełnomocnik prezydenta Ukrainy, Jurij S. Lenartowicz – wicewojewoda wołyński, Borys P. Kłymczuk – przewodniczący Wojewódzkiej Rady Wołynia, Aleksander P. Pryć – wójt z Równa i dyrektor kołchozu Kuc. Obecni byli przedstawiciele Kościoła rzymsko – katolickiego w Polsce: ks. abp Bolesław Pylak, ks. prałat Kazimierz Bownik, ks. prałat Marian Chmielewski i ks. Marek Gmitrzuk – proboszcz z Lubomla. W uroczystości licznie uczestniczyli środowiska 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej w osobie por. Persza i mgr Władysława Siemaszko oraz mgr inż. Szczepan Siekierka – przewodniczący Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Nadbużański Oddział Straży Granicznej reprezentował kpt. Jan Markowski – zastępca Komendanta. Była też ponad 300 osobowa pielgrzymka kresowian z całej Polski. Przebieg uroczystości i pracę podczas ekshumacji opisał dokładnie w kwartalniku Na Rubieży Nr 2/93 pan dr Leon Popek, historyk IPN z Lublina w art. „Wołyński Cmentarz w Ostrówkach.”

        O rozmiarze tych zbrodni mówił wyraźnie pierwszy prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk:
        „ Nie ukrywamy i nie przemilczamy. W czasie drugiej wojny światowej ukraińscy szowiniści zabili około pół miliona polaków na Kresach Wschodnich przedwojennej Polski. Również przez kilka lat po wojnie, płonęły polskie wsie i ginęli ludzie. Szowinizm ukraiński, to wrzód na zdrowym ciele ukraińskiego narodu, to wrzód naszego sumienia względem narodu polskiego.”

        Nie jestem chirurgiem i nie znam się na wrzodach ale wiem dobrze, że wrzód ze zdrowego ciała powinien być usunięty. Pozostawiony rozkłada i niszczy ciało tak, jak obecnie niszczy Ukrainę wrzód zwany OUN- UPA, hodowany na odżywce pod nazwą „Swoboda.”

        Po ekshumacji w Ostrówkach, rysowała się u kresowian nadzieja na normalność w załatwianiu bolesnych spraw. Było to niestety, tylko marzenie i złudzenie. Po tych uroczystościach mgr inż. Szczepan Siekierka w artykule „Refleksje – łyżka dziegciu” ( Na Rubieży Nr 2/93,str.27) napisał:

        „ Sprawy tej (ekshumacji – ŁK) nie podjęły ani czynniki rządowe, ani prezydent (Lech Wałęsa 22.12.1990 – 22.12.1995 – ŁK), ani nawet Sejm i Senat. Ten ostatni w poprzedniej kadencji bił się w nasze piersi za akcję „Wisła”, dzięki której notabene udało się zakończyć zbrodniczą działalność tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii. Po drugie. Przez cały czas trwania ekshumacji zwłok przez blisko dwa tygodnie , środki masowego przekazu bądź całkowicie milczały, bądź z nadmierną powściągliwością o tym fakcie wspominały, lub też robiły to tak, aby formalności stało się zadość.

        Milczenie o tej zbrodni polskiej strony bardzo szybko wykorzystali nacjonaliści z OUN – UPA. Ich poczynania w takim momencie nie tylko zasmuciły, ale budziły najwyższą pogardę u Polaków. Za pośrednictwem Wołyńskiej Obwodowej Administracji w Łucku, będącej w rękach OUN, wystosowali oni list do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie z żądaniem unieważnienia wyroków wydanych na zbrodniarzy z OUN – UPA przez Wojskowe Sądy w Polsce i uznania ich za ofiary represji stalinowskich, zrehabilitowania ich, a nawet przyznania uprawnień kombatanckich. Uprawnień kombatanckich, co prawda nie przyznano im w Polsce, ale tych zbrodniarzy IPN (Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu) zrehabilitował i zaliczył ich do osób „Represjonowanych w PRL ze względów politycznych.”

        Tak więc, na samym początku powstania wolnej Polski i wolnej Ukrainy, sprawy nie poszły we właściwym kierunku, a po myśli zwolenników OUN – UPA. Prawica polska w euforii zwycięstwa „Solidarności” znalazła wroga Polaków nie w nacjonalizmie ukraińskim, torującym sobie drogę do władzy siekierami i widłami w rękach UPA, a głównym wrogiem stał się sowiecki okupant i polski „komunizm”. Przyjacielem w walce z ZSRR i PRL, jako wspólnych wrogów, działacze solidarnościowi upatrzyli sobie OUN- UPA.

        Lata 1990 – 1992 w Polsce i na Ukrainie, był to okres decydujący o dalszym rozwoju stosunków między Polską a Ukrainą. Gdyby kurs polityków rządzących wówczas Polską i Ukrainą poszedł w kierunku potępienia zbrodni OUN – UPA na Wołyniu i ułożenia przyjaznych stosunków z sąsiadami (przede wszystkim Rosją, Polską i Białorusią), sytuacja wzajemnych stosunków miałaby dzisiaj zupełnie inny obraz. Śpiączkę polskich polityków i polityczny letarg, albo wpływy obcej agentury, skrzętnie wykorzystali nacjonaliści z OUN w myśl Dekalogu Dmytra Doncowa „NACJONALIZM”, którego pkt. 8 brzmi : „Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmował wroga Twojej Nacji.” Punkt 10: „ Będziesz dążyć do poszerzenia siły, chwały, bogactwa i przestrzeni państwa ukraińskiego.”

        Polskie elity solidarnościowe, które dorwały się do władzy w Polsce, przegapiły w przyszłych stosunkach z Ukrainą kilka bardzo istotnych spraw, które mszczą się i trwają do dziś. Oto niektóre z nich.

        Sprawa pierwsza.
        Nie zwróciły uwagi i zlekceważyły tajną uchwałę OUN z 22 czerwca 1990r., w której bardzo szczegółowo nakreślono dla nacjonalistów zadania, jak mają postępować na określonym etapie doby obecnej. Napisano w niej bez ogródek:

        „Należy urabiać polską opinię publiczną ( również na obczyźnie) za pośrednictwem polskich organizacji i będących w polskich rękach środków informacji. Kupować audycje w polskim radiu i telewizji oraz miejsca w polskich gazetach, wchodzić do kolegiów redakcyjnych polskich zespołów, (…) a tam, gdzie to najbardziej celowe nie żałować środków z Funduszu Wyzwolenia Ukrainy.(…) Najlepiej to robić piórem samych Polaków, wśród których znajdą się osoby sprzedajne.(…) Eliminować wszelkie Polskie próby zmierzające do potępienia UPA za rzekome znęcanie się nad Polakami, ale przeciwnie, brała ich w bronę przed hitlerowcami i bolszewikami. Polacy też byli w UPA. Mordy, którym zaprzeczyć nie można, były dziełem sowieckiej partyzantki lub luźnych band, z którymi UPA nie miała nic wspólnego. (…) Zależy nam na osłabieniu wewnętrznym i międzynarodowym Polski, na tym, żeby w Polsce istniała słaba służba bezpieczeństwa, a w niej ludzie nam życzliwi, słaby kontrwywiad , nieliczna armia.”
        Tych zaleceń jest znacznie więcej na tej 60 stronnicowej uchwale i nasi politycy powinni wiedzieć, dlaczego tak szybko rozbito służby kontrwywiadu i wywiadu po PRL.

        Gdy więc porównamy to, co w Polsce od 1990 roku dzieje się w stosunkach polsko – ukraińskich, na najwyższych szczytach władzy i na działalność mniejszości ukraińskiej w Polsce, to widać wyraźnie, jakbyśmy tego nie rozpatrywali, że jest to konsekwentna realizacja tej tajnej uchwały. I nie ważne, czy świadomie czy nieświadomie, ale fakt jest faktem, że zalecenia uchwały są realizowane.

        Sprawa druga.
        Emigracja i diaspora. W okresie II wojny światowej na służbie hitlerowskich Niemiec, w różnych formacjach wojskowych i pomocniczych na terenie Polski, Niemiec, Danii, Belgii i Holandii znajdowało się około 220 tysięcy osób narodowości ukraińskiej, w tym dywizja SS „Hałyczyna”. Dlatego powinno się zdawać sobie sprawę, że nacjonalizmu ukraińskiego, mniejszości ukraińskiej w Polsce i stosunków polsko – ukraińskich na szczeblu państwowym, nie można sprowadzać tylko do naszych wewnętrznych spraw i ograniczać ich np. do operacji wojskowej „Wisła”, Jaworzna i wydumanych „krzywd” , doznanych rzekomo w czasie przesiedlania ludności ukraińskiej z terenów wschodnich Polski na Ziemie Zachodnie i Północne.

        Należy pamiętać o tym, że w krajach zachodnich: Niemcy, Anglia, Austria, Kanada, USA, Argentyna, Brazylia i innych krajach, istnieje ponad 12 milionowa emigracja ukraińska. Są tam potomkowie starej emigracji z czasów wyprawy Semena Petlury na Kijów, którzy po przegranej wojnie uciekli na zachód. Ponad 20 tys. nacjonalistów ukraińskich uciekło z ZSRR i Ukrainy radzieckiej w latach 1939 – 1941 w oparciu o umowę ZSRR z Niemcami z 5 września 1940 r. dotyczącą wymiany kolonistów niemieckich i ludności.

        Jeszcze przed 1939 rokiem i przed realizacją planu „Barbarossa”, tj. agresji na ZSRR w dniu 22.06.1941 r. wielu nacjonalistów ukraińskich ukończyło szkoły dywersyjne w ośrodkach wywiadowczych Abwehry. Przypomnę tylko kilku z nich:
        – Łytwynczuk Iwan, agent niemieckiego wywiadu wojskowego ps. „Klir”, przed 1939 r. ukończył dywersyjno – wywiadowczą szkołę w Berlinie. W UPA na Wołyniu występował pod ps. „Dubowyj” i był dowódcą Północnego Okręgu Wojskowego – OW I „Zahrawa”,

        – Stelmaszczuk Jurij, agent wywiadu niemieckiego o ps. „Nord IV”, przed wojną ukończył szkołę dywersyjno – wywiadowczą w Brandenburgu. Na Wołyń zrzucony został z samolotu przez wywiad niemiecki. W UPA na Wołyniu występował pod ps. „Rudyj” i był dowódcą Północno – Zachodniego Okręgu Wojskowego – OW III „Turiw”,

        – Worobiej Teodor, agent niemieckiego wywiadu wojskowego o ps. ”Wołyniec”. W 1940 r. ukończył szkołę dywersyjną w Zakopanem. W UPA w rejonie Żytomierza występował pod ps. „Wereszczak” i był dowódcą Wschodniego Okręgu Wojskowego – OW IV „Tiutiunyk”.

        Do tych, którzy po zakończeniu II wojny światowej odegrali znaczącą rolę opiekuńczą nad zbrodniarzami z dywizji SS „Hałyczyna” i pozostałymi formacjami na służbie Niemiec hitlerowskich, należeli:

        – gen. Szandruk Paweł, twórca tej dywizji, którego gen. Władysław Anders w 1965 roku odznaczył polskim orderem Virtuti Militari V klasy, licząc z pewnością na udział jego esesmanów w trzeciej wojnie światowej przeciwko ZSRR, za którą tak tęsknił rząd emigracyjny w Londynie i tą nadzieją podtrzymywał w kraju podległe mu oddziały zbrojne,

        – drugim i nie ostatnim, był Iwan Hrynioch, kapelan batalionu „Nachtigall”, w 1985 roku prof. Uniwersytetu Katolickiego w Rzymie.

        Po ogłoszeniu przez Ukrainę niepodległości (24 sierpień 1991), powróciło tam bardzo dużo aktywnych działaczy emigracyjnych z olbrzymim kapitałem zwanym Funduszem Wyzwolenia Ukrainy, gromadzonym od wielu lat przez nacjonalistów, by zdobyć władzę na Ukrainie. Gdy w wyborach 21 listopada 2004r. na funkcję prezydenta Ukrainy wybrany został Wiktor Janukowycz, ta właśnie emigracyjna kadra OUN (przybyła z zagranicy) bardzo sprawnie zorganizowała PUCZ, trwający od 21.11.2004 r. do 23.01.2005 r., nazwany przyjemną dla ucha nazwą „Rewolucja pomarańczowa”. Wyboru Wiktora Janukowycza nie uznał oficjalnie z ramienia Polski Aleksander Kwaśniewski, a za nim Unia Europejska. Pól namiotowych, blokady urzędów państwowych w Kijowie, polowych kuchni, darmowych posiłków i datków na każdego łebka „pomarańczowego” po 50 hrywien do kieszeni, nie będę wyliczał, bo sprawa na ogół jest znana. Chodziło o to, że wybory będą tylko wówczas „demokratyczne” gdy prezydentem zostanie Wiktor Juszczenko. W tej sytuacji 3.12.2004 r. Ukraiński Sąd Najwyższy wydaje decyzję , by odbyła się druga tura wyborów. Odbyła się ona 23.01.2005 r. i już „demokratycznie” wybory wygrał oczywiście Wiktor Juszczenko. Z Polski na Ukrainę pojechało około 10 tys. rzekomych „wolontariuszy”, a w rzeczywistości przedstawiciele mniejszości ukraińskiej w Polsce. Płótno na pomarańczowe kokardy, też w belach wożone było z Polski na Ukrainę, bo tam go zabrakło.

        Dla wielu osób na Ukrainie i w Polsce nie bardzo było wiadomo, dlaczego taki nikomu nie znany księgowy z Tarnopola Wiktor Juszczenko, typowany jest na prezydenta Ukrainy? Kadra OUN, rozgrywająca tą kartę, dobrze wiedziała co robi. Wiktor Janukowycz uchodził za pro rosyjskiego, a oni potrzebowali swojego i pewnego. Wiedzieli, że ojciec Wiktora Juszczenki był w OUN, do czego dopiero teraz przyznał się. Wiedzieli też, że jego żona Catherine – Clair Czumaczenko, to aktywistka banderowskiego „Płasta” w Chicago. Ukrainka z pochodzenia, obywatelka USA, etatowa pracownica Departamentu Stanu, należycie przeszkolona przez CIA, będzie bardzo dobrym „agentem wpływu” pilnować , by jej mąż nie zboczył z drogi wytyczonej dla Ukrainy przez OUN. To właśnie jej duża zasługa w tym, że Romanowi Szuchewyczowi , głównodowodzącemu UPA, Ukazem Nr 965/2007 z dnia 12.10.2007 r. i Stepanowi Banderze Ukazem Nr 46/2010 z dnia 20.01.2010 r. W. Juszczenko nadał tytuły bohaterów narodowych Ukrainy.

        Polscy politycy najwyższych szczebli państwowych i przywódcy partii, nie zauważyli w tym żadnego zagrożenia dla Polski. Wręcz odwrotnie, jak ćmy do światła albo muchy do miodu, lecieli do Kijowa z gratulacjami i przypinali sobie do piersi ounowskie pomarańczowe kokardki, lansowane potem w naszym
        Sejmie i w Unii Europejskiej przez Bronisława Geremka. W wyścigu do Kijowa brał udział Lech Kaczyński, Donald Tusk i inni czołowi politycy. Prezydent A. Kwaśniewski, prezydenckim samolotem Tu-134, zawiózł Wiktorowi Juszczence dar Adama Michnika – 30.000 egzemplarzy darmowej Gazety Wyborczej, w której nawoływano buntowników by bronili „niepodległości” Ukrainy według założeń OUN. Jakiego „przyjaciela” Polaków i Polski popierali ci politycy ? – wiadomo !

        Sprawa trzecia
        Ukraińscy historycy w Polsce, o pro banderowskich poglądach, podnoszą stale w swoich publikacjach kwestie „strasznych krzywd” doznanych w okresie działania Grupy Operacyjnej „Wisła” przeciwko UPA i przesiedlenia z terenów objętych walkami, ludności pochodzenia ukraińskiego na Ziemie Zachodnie i Północne. Wychodzący w Polsce w języku ukraińskim miesięcznik „Nasze słowo” w Nr 17 z dnia 29 kwietnia 2007r. wydał nawet dodatek specjalny pt. Mity o akcji ”Wisła” napisany przez prof. Romana Drozda. Wydali też na ten temat kilka tomów publikacji. Często właśnie temat strasznych „krzywd” doznanych w okresie operacji „Wisła” podnosi to „Nasze słowo”- dotowane z pieniędzy polskiego podatnika. Nie tylko narzekają , ale pozwalają sobie na porównywanie operacji ”Wisła” do zbrodni UPA na Wołyniu. Takie porównanie przekracza oczywiście wszelkie normy przyzwoitości ludzkiej, które w swojej nienawiści do Polaków już zagubili, a jeżeli nie, to robią to z pełną świadomością. Na Wołyniu i w Małopolsce Wschodnie bandy UPA zakopały, po okrutnych torturach do dołów lub spaliły żywcem, ponad 200 tys. ludzi, a tu przesiedlono do lepszych warunków, pod opieką lekarską i z pomocą finansową. Jak więc można porównywać te dwa fakty ze sobą? Zwolennicy OUN uważają, że można i to bez wstydu robią.

        Dr Grzegorz Motyka ( ur. 1967r.), wychowanek KUL i IPN w Lublinie, nie pierwszy raz operację wojskową „Wisła” przedstawia w nie prawdziwym świetle. Napisał o tym w książce „Tak było w Bieszczadach”, „Partyzantka Ukraińska 1944 – 1960” i innych publikacjach. Trudno mu się też dziwić, skoro Senat RP zajął podobne stanowisko w swojej haniebnej uchwale z 3 sierpnia 1990 r. i jakby w nagrodę za tą krytykę operacji „Wisła”, poparł kandydaturę dr Grzegorza Motyki w 2011 r. do Rady IPN ?!

        Najnowsza jego książka, wydana w 2011 r. nosi tytuł : „Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” – konflikt polsko – ukraiński 1943 – 1947”. Jest w niej świadomie i fałszywie zarysowane dwie sprawy. Po pierwsze, i o tym historyk dobrze wie, że rzezi wołyńskiej nie można w żadnym wypadku porównywać do operacji „Wisła”, w której rzezi nie było, a w miarę ludzkie na te czasy, przesiedlenie w lepsze przecież warunki. Po drugie. Konfliktu polsko – ukraińskiego nie było w latach 1943 – 1947. Była walka z garstką zwyrodniałych zbrodniarzy, którzy po służbie u hitlerowskiego okupanta, po jego klęsce, uciekli do lasu, dokonując mordów na cywilnej, bezbronnej ludności, usprawiedliwianych obecnie walką o „niepodległość” lub walką z „komuną”.

        Na stronie 9 omawianej książki dr Grzegorz Motyka, jak na ironię i kpinę z Polaków, zamieścił zdjęcie ustawionego w szczerym polu niewielkiego krzyża, na którym w języku ukraińskim przybito tabliczkę z napisem:

        „ Tu była polska wioska Wydymer. W 1943 roku zniszczona. Polacy rozbiegli się po całym świecie.”

        Wiadomo, ze Polacy „uciekli” tak samo jak we wsi Ostrówki, do takich dołów jak ostatnio odkryto w polu koło Ostrówek nazwanym przez mieszkańców „Trupim polem”. Tego zbrodniczego dzieła dokonali ulubieni przez dr G. Motykę „partyzanci” z UPA, bo tak tych bandytów nazywa we wszystkich swoich publikacjach.

        Zakłamania i fałszu w tej „histerii”, a nie historii na temat doznanych „krzywd” w czasie operacji wojskowej „Wisła”, nie brakuje. Pytanie tylko o jakiej krzywdzie może tu być mowa? I wielka szkoda, że historycy tej „Polski Walczącej”, „Żołnierzy Wyklętych” i styropianowi rewolucjoniści „Jednej nocy”, nie widzą tego i nie piszą, a trąbią tylko (na czele z IPN) o zbrodniach
        ”komunistycznych” . W różnych publikacjach ukraińscy historycy w Polsce piszą, że z terenów wschodniej Polski przesiedlono około 150 tys. Ukraińców, ale nie piszą o przyczynach, które są proste do zrozumienia. Gdyby na tych terenach nie było band UPA, napadów i mordów, to nikt by tej ludności nie przesiedlał. Warto przypomnieć, że transport tej ludności na Ziemie Zachodnie i Północne nie odbywał się na piechotę. Ludność koncentrowana była w wyznaczonych miejscach i transport odbywał się w sposób chroniony służbą Straż Ochrony Kolei i pod opieką lekarską. Osiedleni zostali na terenach o wysokiej kulturze rolnej w murowanych budynkach mieszkalnych i gospodarczych z siecią najlepszych dróg, jakich nie mieli na tzw. „zadupiu”, gdzie mieszkali poprzednio, nazywanym „światem zabitym deskami.”

        Po przesiedleniu nikt nie robił żadnej selekcji, kto jest Ukraińcem, a kto Polakiem i nikt Ukraińcom nie zaglądał w podniebienia, by sprawdzać czy mają żółte czy niebieskie. Dostęp do szkół był jednakowy dla dzieci polskich i ukraińskich. To właśnie wysiedlenie w ramach operacji „Wisła” dało wysiedlonej młodzieży ukraińskiej pełne możliwości rozwoju i wykształcenia. Świadczą o tym stanowiska i tytuły naukowe , jakie zdobyło pokolenie wysiedlonych rodzin:

        – Prof. dr hab. Roman Drozd (ur. 1963 r.), historyk, profesor I rektor Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupku, przewodniczący Ukraińskiego Towarzystwa Historycznego w Polsce. W latach 2004 – 2009 wiceprzewodniczący Związku Ukraińców w Polsce. Autor 10 książek wydanych w latach 1997 – 2010. Autor też tendencyjnego i złośliwego artykułu pt. Mity o akcji ”Wisła”, przedstawiającego operację „Wisła” w fałszywym świetle i jednostronnym.

        – Dr hab. Grzegorz Motyka (ur. 1967 r.). Pracownik Studiów Politycznych PAN. Wychowanek KUL (studia historii) i IPN Lublin. Do 2007 r. adiunkt w Katedrze Ukraino znawstwa, a także profesor Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztera w Pułtusku. Od marca 2011r. z rekomendacji Senatu RP członek Rady IPN w Warszawie. Za swoje prace „Pany i Rezuny o współpracy AK – WiN i UPA 1945 -1947”, „Tak było w Bieszczadach”, ”Ukraińska Partyzantka 1942 – 1960”, był ostro krytykowany przez środowiska kresowe. Jest autorem „Tek Edukacyjnych IPN”, które wprowadził do szkół gimnazjalnych w Polsce – fałszujących historię Polski i wybielających zbrodnie OUN – UPA.

        – Mgr Bronisław Czech (ur. 1962 r.) ,poseł na Sejm II i III kadencji z listy Unii Wolności. W 1987 r. ukończył studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarz i redaktor naczelny „Naszego słowa” .W latach 1997 – 2001 Sekretarz Generalny Unii Wolności. Jest we władzach krajowych Związku Ukraińców w Polsce i aktualnie komentator polityczny Gazety Wyborczej.

        – Mgr Marek Syrnyk (ur. 1962 r.), historyk, pedagog, członek Zarządu Głównego Związku Ukraińców w Polsce i Ukraińskiego Towarzystwa Nauczycielskiego. Po ukończeniu Liceum w Legnicy – 1981, ukończył studia magisterskie na UMCS w Lublinie. Redaktor ukraińskiego czasopisma RIDNA MOWA i bogatej strony internetowej. Zajmuje się festiwalami, spotkaniami młodzieży i występami zespołów folklorystycznych z Ukrainy i Polski.

        – Mgr Miron Sycz (ur. 1960 r.) , nauczyciel, poseł do Sejmu VI kadencji, działacz Związku Ukraińców Polsce. Studia ukończył na Wydziale Matematyki Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie i podyplomowe na Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku z zakresu Europejskiej Administracji Samorządowej. Był w PZPR i Unii Wolności. Od 2006 r. w Platformie Obywatelskiej i z jej listy uzyskał mandat poselski. Obecnie też. Na stronie internetowej Wikipedii w pozycji ukraińscy działacze, jest zapis z jego życiorysu: „Jestem synem Aleksandra Sycza, członka OUN od 1938 . i członka UPA kurenia „Mesnyky”. (Był w sotni UPA Łewko Grzegorza ps.”Kruk” w powiecie jarosławskim wchodzącej do kurenia „Mesnyky”, dowodzonego przez Iwana Szpontaka ps.”Żeleźniak” – ŁK.) Ujęty w czerwcu 1947 r. w Zapałowie pow. Jarosław z bronią w ręku i skazany przez WSR na karę śmierci, złagodzoną przez Sąd Najwyższy na 15 lat więzienia za działalność w UPA. Jego ojca IPN w Krakowie zrehabilitował i zaliczył do osób represjonowanych przez PRL ze względów politycznych i wydał Kwestionariusz osoby represjonowanej Nr Kr/WSR/0211, znak akt Sr 816/47 IPN Kraków.

        – Prof. dr hab. Włodzimier Mokry ( ur. 1949 r.). W 1978 dr nauk humanistycznych, habilitacja 1997 r., a tytuł profesora w 2002 r..W latach 1989 – 1991 poseł na Sejm X kadencji. Od 1999 r. do 2003 r. kierował Katedrą Ukrainistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 2004 r. kieruje nowopowstałą Katedrą Ukrainistyki na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Redaktor pism periodycznych: „Ukraińskie Zeszyty Ukraino znawstwa”, „Między sąsiadami” i „Horyzonty Krakowskie”.

        Można by w Polsce naliczyć na dziesiątki i setki Ukraińców, którzy po przesiedleniu w PRL I później, zdobyli wyższe wykształcenie, są profesorami, historykami, pedagogami, dziennikarzami, posłami, senatorami, wysokimi urzędnikami administracji państwowej różnych szczebli i nikt ich nie sprawdzał, że są Ukraińcami. Nikt im też nie narzucał poglądów politycznych i do jakich partii mają należeć. Dlaczego więc nam Polakom narzucają swoje nacjonalistyczne, banderowskie poglądy przesiąknięte krwią naszych rodaków, zarąbanych siekierami przez wiernych rzezimieszków ich ideologicznych przywódców. Dziś, zamiast usłyszeć od tych historyków, wykształconych w Polsce, słowa potępiania zbrodni dokonanych przez OUN – UPA, zbrodnie te opisują i zaliczają w wielu publikacjach, jako bohaterstwo w walce o wolną Ukrainę lub walkę z nie istniejącą w Polsce „komuną”. Czy to tak ma być utrwalana historia Ukrainy? Tylko po trupach i „Trupich polach” ?

        W tym miejscu, bez żadnej przesady czy cienia złośliwości, mogę Wam i wszystkim potomkom ukraińskim przesiedlonym w 1947 r. powiedzieć: przestańcie wreszcie wymyślać niestworzone bzdury o tej Operacji Wojskowej „Wisła”, nazywanej „Akcją” i lamentować o „doznanych krzywdach” , z dwóch prostych powodów:

        – nikt z Was nie doznał osobiście żadnych krzywd w okresie trwania przesiedlenia, bo urodziliście się żywi i zdrowi, nie w cuchnących słomianych chatach, a w szpitalach Służby Zdrowia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej,

        – to dzięki temu, że Wasi rodzice przesiedleni zostali na Ziemie Zachodnie i Północne, przerwano Wam „zaszczyt” bycia pastuchami i wyrobnikami, a dano szansę bycia tymi, jakimi (sprawując swoje funkcję) jesteście w Polsce.

        Krótko mówiąc, bez przesiedlenia w ramach operacji „Wisła” z tych zapadłych „pipidówek” ,bylibyście tylko marnymi rolnikami, wyrobnikami lub pastuchami na tym zacofanym terenie, określanym jako „świat zabity deskami”, a na Uniwersytety, do których mieliście i macie pełny dostęp, patrzylibyście jak wół na malowane wrota i bez dzisiejszego filozofowania.

        W moim przekonaniu około 90 % Ukraińców mieszkających w Polsce, nie ma nic wspólnego z tymi historykami czy działaczami, którzy są gloryfikatorami OUN – UPA i podsycają atmosferę konfliktów lub prześladowania mniejszości ukraińskiej Polsce.

        Sprawa czwarta
        Do zastanowienia i zapamiętania przez rządzących Polską polityków jest też taka sprawa, że część historyków, dziennikarzy i osób na eksponowanych stanowiskach, nie afiszuje się swoim pochodzeniem. Uchodzą za Polaków i tu istnieje duże niebezpieczeństwo, możliwości wykorzystywania ich (świadomie bądź nie świadomie) przez aktywnych, wpływowych i jawnych nacjonalistów. Wiele spraw podnoszonych przez Kresowian w sprawie potępienia zbrodni OUN – UPA, może być właśnie w ten sposób torpedowanych. Jest to możliwe i niech nikogo to nie zdziwi, że tak piszę, gdyż OUN w swoich działaniach stosuje właśnie wypróbowaną metodę podwójnej taktyki w działaniu. Mówiła o tym przewodnicząca OUN na Ukrainie Jarosława Stećko.

        „Teraz wielu naszych ludzi działa na różnych szczeblach. Oni nie zwykli afiszować swego członkostwa w OUN, ale bronią naszej idei. I bardzo często ktoś pracuje obok człowieka i nie wie, że to członek OUN”.

        Pisał o tym wybitny znawca nacjonalizmu ukraińskiego prof. dr hab. Wiktor Poliszczuk – Ukrainiec, w swojej książce „Gorzka prawda – zbrodniczość OUN – UPA”, ( Warszawa 1997, wyd. piąte, s. 67-68 ) i ostrzegał, że po takim oświadczeniu w gazecie, jej redakcja powinna była napisać dużymi i grubymi literami, LUDZIE BĄDŹCIE CZUJNI.

        W Polsce niektórzy politycy wysokiego szczebla, zapominają o tym, że obecnie część nacjonalistów z OUN, nie afiszuje się oficjalnie szyldami nacjonalistycznymi, a zgodnie z nową taktyką używają różnych podstępnych form, haseł i nazw, jak przed kilkoma laty „pomarańczowa rewolucja”. Teraz modnym hasłem nacjonalistów na Ukrainie jest partia o nazwie „Swoboda” o pięknej nazwie, a faszystowskim obliczu.

        Po utworzeniu w Polsce IPN, właśnie ta instytucja obsadzona została wieloma historykami pochodzenia ukraińskiego, którzy pod szyldem wspólnej walki z „komuną”, przekształcili IPN w Instytut Ukraińskiej Powstańczej Armii. To nie są słowa bez pokrycia. Pisał o tym przerażony tym co zobaczył, pan Redaktor Jan Engelgard w tygodniku MYŚL POLSKA. Ze względu na trafną ocenę tego zjawiska i w celu uniknięcia pomyłki w interpretacji, cytuję ten artykuł dosłownie w całości.

        „ Engelgard: Instytut Pamięci Ukraińskiej Powstańczej Armii
        Kiedy jeden z moich kolegów wyszperał w Internecie, na stronie IPN, kilka nazwisk w „Indeksie represjonowanych w PRL z powodów politycznych” i mi je pokazał – nie mogłem uwierzyć i przeczytałem dwa razy. Nie, pomyłki nie było. Pod literą „B” znaleźliśmy od razu cztery nazwiska „bojowców” UPA schwytanych w roku 1947 przez polskie lub czechosłowackie organa bezpieczeństwa. Znalezienie się upowców na tej liście to swego rodzaju nobilitacja – „represjonowani z powodów politycznych” – to brzmi jak wyróżnienie i oddanie hołdu. Dodam tylko, że IPN nie zdecydował się umieścić w tym rejestrze np. Lecha Wałęsy, ale zdecydował się na umieszczenie członków sotni UPA grasujących w Bieszczadach, zabijających polskich żołnierzy i palących polskie wsie.

        Podajmy kilka przykładów. Wasyl Brewka (ur. 8 VIII 1915), analfabeta, członek sotni „Hromenki” (tej z filmu „Żelazna sotnia”), brał udział w atakach na jednostki WP w Uluczu i w lesie k. Dobrzanki. Wyrok śmierci wykonano 1 X 1947 r. W kwestionariuszu wymienia się nazwiska „osób represjonujących”, czyli w tym przypadku pracowników Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Rzeszowie i pionu sądowego w Grupie Operacyjnej „Wisła”.
        Następny delikwent: Józef Boczkowski (ur. 8 VIII 1926 ), 4 klasy szkoły powszechnej, członek UPA, brał udział w napadach na jednostki WP i jednostki czechosłowackie. Następny: Bryliński Stefan (ur. 20 IX 1922), 5 klas szkoły powszechnej, członek sotni „Osypa”, potem „Burłaki”, oskarżony m.in. o „usiłowanie oderwania od Państwa Polskiego części jego obszaru”. Wyrok śmierci wykonano 28 X 1948. I wreszcie Bochniak Adam (ur. 5 X 1925), 4 klasy szkoły powszechnej, członek sotni „Hrynia”, brał udział m.in. w ataku na Baligród i podpalaniu wsi polskich. Wyrok śmierci wykonano 2 IV 1949 r.

        To tylko kilka przykładów – na liście figurują dziesiątki nazwisk członków UPA. Powstaje pytanie – jak to się stało, że w tym rejestrze umieszczono upowców ? Jakie były przesłanki merytoryczne i polityczne ? Można łatwo się domyśleć, że za takim rozwiązaniem stoi grupa pracowników IPN o wyraźnie pro banderowskiej proweniencji. Są oni w IPN od samego początku, kiedy instytucja ta była pod kontrolą Unii Wolności. To ci pracownicy razem z naiwnymi polskimi historykami opracowali sławetny „Atlas podziemia niepodległościowego”, w którym straty UPA w walce z WP i KBW wliczono lekką rączką do strat polskiego podziemia! Mimo, że w ogromnej większości przypadków podziemie polskie zwalczało UPA gdzie tylko się dało. Czy jednak hasełko „walki z komuną” może być aż tak zaczadzające, by godzić się na taką manipulację? Czy w imię tej obsesji mamy stawić pod pręgierzem żołnierzy WP i KBW (w dużej części pochodzących z Kresów, często członków Samoobrony i AK), a wynosić na piedestał członków organizacji, która nosi na sobie piętno zbrodni ludobójstwa ? Czy polscy kierowniczy IPN (najpierw Kieres, teraz Kurtyka) nie mogą zrozumieć, że gdyby po 1945 roku nastała Polska „londyńska”, to także rozprawiłaby się z UPA, bo chodziło tu nie tylko o zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa, ale i rację stanu ? Kto więc w tej poronionej logice jest zbrodniarzem a kto bohaterem – gen. Stefan Mossor, przedwojenny oficer, wybitny sztabowiec, dowodzący Grupą Operacyjną „Wisła”, czy analfabeta z sotni „Hromenki”? To wstyd, że musimy dzisiaj zadawać takie pytania.

        Pisałem nie raz, że IPN to instytucja zbudowana na fundamentach fałszywej ideologii, w dużej mierze antypolskich. Sprytnie podrzucona przez pogrobowców UPA idea „walki z komuną” sprawia, że IPN poluje na Polaków z WP i KBW a na listę represjonowanych wciąga analfabetów z sotni „Hromenki”. I to ma być budowanie fundamentów „wolnej Polski” ? Czy w imię mitycznej walki z nie istniejącą „komuną” musimy się jako państwo i naród tak upokarzać? I do czego to wszystko doprowadziło? – do totalnej kompromitacji w skali międzynarodowej, kiedy patron tej historycznej wizji na Ukrainie, Wiktor Juszczenko, uznał Banderę „Bohaterem Ukrainy”. IPN ma w tym swój udział, bo ściśle współpracował ze swoim pro banderowskim odpowiednikiem w Kijowie, dostarczając mu dokumenty archiwalne na temat „prześladowań” UPA i wpisując na „listę represjonowanych w PRL” członków tej zbrodniczej organizacji. Niech o tym, wiedzą ci wszyscy wrzeszczący, że zamach na IPN, to niemal zamach na Polskę”.

        Jest rzeczą zrozumiałą, że dopóki ta V Kolumna OUN – usadowiona w Polsce na różnych szczeblach – będzie działać tak jak działa, to Kresowianie będą traktowani jak intruzi, a zbrodniami UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej obarczani będą Rosjanie (Wołyń), a na pozostałym terenie odziały AK, Wojsko Polskie, KBW, UB, WOP, MO. Co raz bardziej też nagłaśniane będą sprawy Katynia i Smoleńska, by w tym szumie zagłuszać najpotworniejszą zbrodnię XX wieku ,dokonaną przez OUNN – UPA, jaka dokonana została przez nich w drugiej wojnie światowej.

        W Polsce celowo nagłaśniane są problemy już nie istniejące i nie mające żadnego znaczenia dla dnia dzisiejszego, jak ta akcja „Wisła”, a nie zwraca się uwag na ogromną bazę możliwości działania tej V Kolumny w Polsce.
        Obok takich czasopism jak miesięcznik „Nasze słowo” redagowanym przez kolegium pod kierownictwem mgr Piotra Tymy (ur.1967), który twierdzi, że na Wołyniu nie było ludobójstwa, jest też „Ridna Mowa” pod redakcją mgr Marka Syrnyka ( ur. 1962), pedagoga i nauczyciela, jest dwumiesięcznik „Nad Buhom i Narwoju”, wydawanym na Podlasiu z bardzo bogatymi stronami internetowymi, istnieją fundacje i stowarzyszenia z ogromnymi możliwościami oddziaływania:

        – w Warszawie, ukraiński historyk Jewhen (po polsku Eugeniusz) Misiło (ur.1954), założył prywatne centrum dokumentacji t. zw. Fundację Archiwum Ukraińskiego i jest jej dyrektorem. Współpracownik Naukowego Towarzystwa im. Szewczenki w Nowym Yorku i we Lwowie oraz „Naszego słowa”. Jeździ po całej Polsce i zbiera materiały o „zbrodniach” popełnionych przez Polaków na Ukraińcach podczas II wojny światowej. Wygląda to bardziej na kadrowego pracownika wywiadu niż na prywatnego wolontariusza.

        – Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka – Jeziorańskiego we Wrocławiu. Jego współzałożycielką i przewodnicząca Kolegium Rady Redakcyjnej jest Bogumiła Berdychowska ( ur. 1964). W latach 1989 – 1994 kierownik Biura d/s. Mniejszości Narodowych Ministerstwa Kultury i Sztuki. Przydziela stypendia dla studentów z b. republik ZSRR. W latach 1994 -2002 zastępca dyrektora V Programu Polskiego Radia. W 2008 roku była doradcą w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego i inicjatorką zbierania podpisów pod apelem do Rady miasta Warszawy, zabraniającym Kresowianom stawianie pomnika dla ofiar zbrodni UPA. Znana Kresowianom jako aktywna pro banderowska działaczka, odznaczona przez W. Juszczenkę orderem .

        – Instytut Studiów Wschodnich. Jego prywatnym założycielem jest Zygmunt Berdychowski (ur.1960) wraz z żoną, brat Bogumiły Berdychowskiej, poseł na Sejm I i III kadencji. Należał do Stronnictwa Ludowo Chrześcijańskiego, potem Ruchu Nowej Polski, a od 2010 roku do Platformy Obywatelskiej. Organizują oni co roku w Krynicy Zdroju Forum Ekonomiczne, na które przyjeżdżają z Europy Centralnej i Wschodniej, wybitni politycy i przedsiębiorcy. Prezesurę Rady Programowej Forum sprawuje oczywiście jej założyciel. V Forum Regionów w Krynicy Zdroju zaplanowane zostało na 7 – 9 września 2011 r.. Patronat nad nim objęła Elżbieta Bieńkowska , Minister Rozwoju Regionalnego. W takim towarzystwie, jak mówi przysłowie, nie rozmawia się ile to kosztuje i kto finansuje.

        – Niedaleko od Krynicy, bo w Nowym Sączu zaplanowane zostało w dniach od 6 do 10 września 2011r. – VI Forum Ekonomiczne Młodych Liderów , reprezentowanych i skupionych w takich stowarzyszeniach jak:
        – Narodowa Agencja Programowa „Młodzież w Działaniu”, mająca swoją
        siedzibę w Warszawie,
        – Fundacja Rozwoju Systemu Edukacyjnego ,
        – Fundacja Instytut Studiów Wschodnich,
        – Europejski Dom Spotkań – Fundacja „Nowy Staw” w Lublinie,
        – Ukraińskie Towarzystwo Historyczne Warszawie, założone w 2004 r., a więc w czasie dojścia do władzy na Ukrainie Wiktora Juszczenki. Możliwość jego założenia powstała z tego powodu, że liczna grupa młodzieży pochodzenia ukraińskiego, „skrzywdzona” wysiedleniem ich rodziców, w latach 1980 – 1990 ukończyła studia historyczne w Polsce. W śród nich dr Roman Drozd, dr Roman Wysocki i dr Grzegorz Kurpianowicz. Od założenia przewodniczącym jego był prof. dr hab. Roscisław Żerelik ( ur. 1956), a od 2008 r. prof. dr hab. Roman Drozd. Towarzystwo prowadzi aktywną działalność publicystyczną, wydaje książki, a od 2008 r. ma założoną bogatą stronę internetową. W pozycji „Ucrainica w wydawnictwach IPN (2001 – 2010)”, jest informacja, ile i jakiego rodzaju ich publikacji wydał IPN, takich historyków jak: I. Hałaida z IPN Gdańsk, J. Syrnyk, J. Pikusiński, poprzednio IPN, obecnie Uniwersytet Rzeszowski, D. Iwaneczko, poprzednio IPN , a później wicewojewoda podkarpacki, G. Motyka członek Rady IPN, T. Bereza z IPN Rzeszów, E. Mironowicz, R. Drozd, G. Kurpianowicz i inni, oraz historyków z Ukrainy, Wiktora G. Hrycaka i I. Iliuszyna.

        IPN wydał dziesiątki tomów ich książek, Biuletynów, setki artykułów i setki „Tek Edukacyjnych IPN” stosunki polsko – ukraińskie w latach 1939 – 1947 r.”, opracowane przez dr Grzegorza Motykę i rozdanych do szkół gimnazjalnych. Ta nauka nie idzie do lasu, a wciskana jest na siłę młodzieży, chłonnej wiedzy z dziedziny historii, ale nie tej zakłamanej.

        Prof. dr hab. Inż. Józef Wysocki w kwartalniku Na Rubieży Nr 114/2011 opublikował artykuł, w którym „Teki Edukacyjne IPN” dr Grzegorza Motyki poddał druzgocącej krytyce, jako fałszywe, gloryfikujące zbrodniarzy z OUN – UPA i zacierające ich zbrodnie. Pan prof. J. Wysocki napisał :

        „A właśnie cały zestaw „Tek” zmierza do relawitezacji zbrodni OUN – UPA poprzez nazewnictwo, porównanie Armii Krajowej z UPA, zawyżanie, lub zaniżanie liczb (w zależności od kontekstu), przemilczanie faktów, niedopowiedzenia, lub wręcz oszustwa. Autorzy „Tek” dokładnie zdawali sobie sprawę z tego, że uczeń przygotowujący się do opracowania zagadnień polsko – ukraińskich jest kompletnie nie oczytany w tematyce, stąd łatwość narzucenia mu poglądu, który można deformować według życzeń autorów.”

        Że tak jest, niech świadczy taki przykład. Jedna z pań imieniem Ewa, zakupiła w Warszawie książkę, którą wydał Ukrainiec Eugeniusz Misiło, dyrektor prywatnego Archiwum Ukraińskiego w Warszawie, opisującą działalność UPA w powiecie jarosławskim. Zamówiła też przez Internet moją książkę ZBRODNIE BEZ KARY, prezentowaną na stronie http://www.kuzmicz.pl . Po jej przeczytaniu zwróciła się do mnie przez Internet tymi słowami: „Proszę pana, przeczytałam to, co napisał Eugeniusz Misiło o UPA i pan o tej samej miejscowości i to jest tak, jak niebo a ziemia. Który z was kłamie”? Poradziłem tej pani, by wzięła obie książki do torby podróżnej i pojechała do Stubna lub Młynów w powiecie jarosławskim i popytała starych mieszkańców o te fakty, które ja opisałem i te, które opisał Eugeniusz Misiło. Po dwóch tygodniach napisała mi podziękowanie, że to ja napisałem prawdę o zbrodniach UPA, a Misiło paskudnie wszystko skłamał. Była wyraźnie rozżalona i pytała: „Ale dlaczego mnie nie uczono o tym w gimnazjum, a potem na studiach”? Właśnie, też mam takie pytanie: dlaczego?

        Ten przykład zasygnalizowałem kilku profesorom z uniwersytetów pytaniem, jak to właściwie jest w polskich szkołach z nauczaniem tego tematu?. W odpowiedzi przysłano mi pełny artykuł pana prof. dr hab. inż. Józefa Wysockiego, krytykujący „Teki Edukacyjne IPN” dr Grzegorza Motyki i informacje, że w naszych szkołach nauczanie młodzieży odbywa się na banderowskiej ideologii, bo taką formę narzuciły szkołom historycy ukraińscy o pro banderowskich poglądach. W tej sprawie grupa wybitnych naukowców, profesorów i historyków uczelni, organizacje kresowe i działacze (ponad 300 osób), 28 grudnia 2010 r. wystosowali list otwarty do pani Katarzyny Hall, Ministra Edukacji Narodowej, w którym przedstawili opisany stan. Zwrócili się z apelem o wycofanie ze szkół banderowskich podręczników, a równocześnie wskazali jaka literatura powinna je zastąpić. Przypomina się tu, mimo woli, wołanie zabłąkanego w Puszczy o pomoc. W gęstwinie pajęczyny OUN, którą oplątał IPN naszą oświatę, droga do jej odkurzenia nie będzie łatwa.

        Analizując tylko opisane w niniejszym artykule działania, które się dzieją, można bez przesady stwierdzić, że nie jest to nic innego jak konsekwentna realizacja tej tajnej uchwały OUN z 22 czerwca 1990 roku, przy braku jakichkolwiek działań ze strony rządzących Polską.

        Sprawa piąta
        Aktywnego poparcia nacjonalistom ukraińskim w sposób jawny i świadomy udzielała i udziela hierarchia Kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce. Mimo, że większość zamordowanych Polaków, starców, kobiet i dzieci narodzonych, to katolicy wyznania rzymsko – katolickiego, którzy wraz ze swoimi kapłanami ginęli w płomieniach kościołów i w torturach, Episkopat polski nie zajął zdecydowanego stanowiska i nie potępił OUN – UPA za popełnione zbrodnie. Zamiast potępienia, stoi po stronie ich zwolenników z wyraźnym poparciem ich działalności.

        Katolicki Uniwersytet Lubelski w Lublinie, wiedząc bardzo dobrze jaką pro banderowską politykę prowadził na Ukrainie Wiktor Juszczenko, Senat KUL swoją uchwałą z 4 czerwca 2009 r. nadał mu, wbrew oficjalnym protestom Kresowian, tytuł doktora honoris causa, jako wybitnemu mężowi stanu, prowadzącemu przyjazną politykę wobec Polaków. KUL-u lubelskiego, najbardziej katolickiego, nie wzruszyło sumienie, że tenże „mąż stanu” Wiktor Juszczenko swoim Ukazem Nr 965/2007 z dnia 12.10.2007 r. (65 rocznica powstania UPA), nadał tytuł bohatera Ukrainy Romanowi Szuchewyczowi ps. „Taras Czuprynka” – głównodowodzącemu UPA, na rozkaz którego zgładzono w okrutnych torturach ponad 200 tys. Polaków, w większości katolików.
        Kilkaset osób z całej Polski i różnych krajów z zagranicy, wybitnych przedstawicieli świata nauki, przesłali na ręce Rektora KUL prof. dr hab.
        Stanisława Wilka, pisemny protest w sprawie nadawania tego tytułu Wiktorowi Juszczence, lecz skutki były takie, jak grochem o ścianę. Protesty z pikietami pod KUL, w dniu nadania tytułu, też nie poskutkowały.

        Kolejnym działaniem hierarchów Kościoła pod patronatem metropolity krakowskiego, abp Stanisława Dziwisza, była zgoda na zorganizowanie w Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie , w dniach 25–26 listopada 2009 r., ukraińskiej konferencji, nazwanej szumnie „międzynarodową”, pt. „Metropolita Andrzej Szeptycki – człowiek kościoła, działacz społeczny, mąż stanu”.
        Patronat nad konferencja objęli:

        – ks. abp Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski,
        – abp Jan Martyniuk , metropolita przemysko – warszawskiego kościoła greko –
        katolickiego,
        – kard. Lubomyr Huzar , zwierzchnik ukraińskiego kościoła greko– katolickiego,
        – abp Ihor Woźniak , lwowski hierarcha, który w 2007 r. poświęcił we Lwowie
        pomnik Stepana Bandery.

        Organizatorami konferencji w sprawie lwowskiego metropolity Andrzeja Szeptyckiego (1865 – 1944), była Fundacja Rodziny Szeptyckich w Warszawie z jej przedstawicielami: prof. Marią Szeptycką, Maciejem Szeptyckim, prezesem Fundacji i Andrzejem Szeptyckim. Polska Akademia Umiejętności w Krakowie z jej prezesem prof. Andrzejem Białasem, Kolegium Europy Wschodniej pod opieką Bogumiły Berdychowskiej i Katedra Ukrainistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, pod kierownictwem prof. dr hab. Włodzimierza Mokrego.

        Organizatorom tej konferencji zależało, jak to określili, na przybliżeniu Polakom postaci metropolity Andrzeja Szeptyckiego jako duchownego społecznika i męża stanu. Jaki to „mąż stanu” dla Polaków, przypomnieli Kresowianie. Przed konferencją składali protesty, by jej nie organizować. W dniu jej zorganizowania wraz z ks. Tadeuszem Isakowicz – Zaleskim ustawili pikiety z napisem: „ Nie o zemstę chodzi lecz o pamięć wołają ofiary”. Po jej otwarciu grupa protestujących weszła na salę i powitała głośno jej uczestników słowami: „Hańba”, „Hańba”.

        Protesty Kresowian, wbrew temu, co chcą nacjonaliści ukraińscy wmówić Polakom, są uzasadnione. To za wiedzą metropolity Andrzeja Szeptyckiego utworzona została pod Lwowem ukraińska dywizja SS „Hałyczyna”, do której skierował 12 popów prawosławnych jako kapelanów. To ta dywizja wraz sotniami UPA 28 lutego 1944 r. dokonała masakry ludności cywilnej w Hucie Pieniackiej i okolicy, mordując około 1.700 osób. Andrzej Szeptycki nie zapobiegł też masowym zbrodniom dokonanym przez UPA na Wołyniu, pod okiem popów, kapelanów UPA.

        Dlaczego konferencji nie zorganizowano np. we Lwowie lub Kijowie tylko w Polsce i w Krakowie? Otóż greko-katolicy we Lwowie czynią starania w stolicy apostolskiej o wyniesienie na ołtarze jako świętego Andrzeja Szeptyckiego. Oczyszczenie go na Ukrainie z kolaboracji z Hitlerem, byłoby nie pełne w opinii społecznej, że oczyścili go sami Ukraińcy i to może być argument do odrzucenia wniosku. Mając tak olbrzymią bazę, jaką dysponują Ukraińcy w Polsce na uczelniach i w kościele, takie oczyszczenie w Polsce będzie bardziej wiarygodne. „Oczyścili go przecież Polacy w Krakowie, na „międzynarodowej” konferencji z błogosławieństwem Kościoła i uczonych polskich.” W taki właśnie sposób OUN-owskie teorie, wtłaczane są do naszych umysłów i naszej młodzieży, byśmy pokochali ich metropolitę Szeptyckiego, bohatera Banderę i „partyzantów” z UPA”. Jest to obłudne i wstrętne, ale „Teki Edukacyjne IPN” obowiązują w naszych szkołach. Byłoby chyba lepiej, gdyby Ministerstwo Edukacji Narodowej zamienili na Ministerstwo Pomarańczy. Nie byłoby ich w prawdzie, ale nie wydawałoby milionów złotych na obcą nam ideologię i obcych nam „przyjaciół”.

        Opisałem te sprawy szerzej, bowiem dla zrozumienia ich nie wystarczy kilka słów. Taka anarchia w Polsce trwa już ponad 20 lat i tolerowanie istniejącego stanu rzeczy, nazywanego „stosunkami polsko – ukraińskimi”, jest absurdem prowadzącym do zguby. Mamy bowiem tu do czynienia nie z Ukraińcami i Narodem Ukraińskim, a zgrają nacjonalistów, którzy świadomie realizują kierunki i cele wytyczone przez ideologa nacjonalizmu ukraińskiego Dmytra Doncowa. Strona polska, w ułożeniu dobrych stosunków z Ukrainą, zrobiła już wiele i na wyrost. Podejmowane intencje być może były i w dobrej wierze, ale praktyka wykazała, że te „sztuczne pojednania”, wymyślone na szczeblu prezydentów, nic Polsce (poza kompromitacją) nie dały.

        Pierwszą taką próbą „pojednania” Aleksandra Kwaśniewskiego, po niefortunnej uchwale Senatu RP z 3 .08.1990 r., było odsłonięcie 27.09.1992 r. pomnika w Jaworznie z udziałem prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy, poświęconego zmarłym tam zatrzymanym za udział w UPA lub współpracę z nią.

        Drugim i niestety haniebnym krokiem Aleksandra Kwaśniewskiego, jako prezydenta Polski, było wysłanie do uczestników czysto ukraińskiej konferencji pod egidą IPN, zorganizowanej 18 kwietnia 2002 r. w Krasiczynie koło Przemyśla pt. „Rzeka krzywd”, dotycząca operacji wojskowej „Wisła” przeciwko UPA w 1947 roku. Aleksander Kwaśniewski w swoim posłaniu do uczestników tej konferencji, operację „Wisła” nazwał haniebną. Tymi słowami sam się niestety zhańbił, jako zwierzchnik sił zbrojnych, gdyż to dzięki tej operacji, waleczności żołnierzy Wojska Polskiego, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Wojsko Ochrony Pogranicza, funkcjonariuszy Urzędów Bezpieczeństwa z całej Polski, Milicji Obywatelskiej i wszystkich jednostek, które brały w tej operacji udział, rozbite zostały bandy nacjonalistów i ich sztaby.

        Trzecim podejściem Aleksandra Kwaśniewskiego, było „sztuczne pojednanie” , zorganizowane 1

        • Avatar
          zap :

          Witam panie Mohort, przeczytałem pana tekst i ręce mi opdadły! Nie chce nawet podejmować dyskusji nad pana poglądami bo to prywatna sprawa ale napisał pan kilka jawnych bzdur historycznych.
          1. Cytyje: „…dywizji SS „Hałyczyna” i pozostałymi formacjami na służbie Niemiec hitlerowskich, należeli: – gen. Szandruk Paweł, twórca tej dywizji, którego gen. Władysław Anders w 1965 roku odznaczył polskim orderem Virtuti Militari V klasy, licząc z pewnością na udział jego esesmanów w trzeciej wojnie światowej przeciwko ZSRR..” P. Szandruk nie był twórcą dywizji SS „Galizien” i powinien pan o tym doskonale wiedzieć bo powołuje się pan na opracowania E. Prusa i W. Poliszczuka, którzy w swoich pracach opisywali tą formację. Czy też pan prace tych atorów na półce ale nie czyta? Natomiast order dostał za kampanie wrześniową w 1939r i jak pan wie P. Szandruk na emigracji został przez Ukraińskie organizacje zapomniany.
          2. Cyt. „Likwidacja, tak dobrze wyszkolonych i uzbrojonych band UPA, była niemożliwa bez przesiedlenia z terenów objętych walkami ludności cywilnej. Dzisiejsze spekulacje obrońców UPA, że można ją było zlikwidować bez wysiedlenia ludności, są pozbawione logiki i świadczą tylko o braku wiedzy na temat walki z takimi bandami.” Spekulacje obrońców UPA? Czy pan słucha czasami sam siebie? Ci „obrońcy UPA” mówią, że można było UPA zniszczyć bez uciekania się do wysiedleń! Fakt chęci zniszczenia UPA bez uciekania się do represji wobec cywili czyni w pana oczach „obrońcę UPA”! To już jest śmieszne! Jeżeli jest pan takim ekspertem od walk z bandami to prosze mi wyjaśnić jakim cudem udało się zlikwidować podziemie po AK-owskie? Ono również działało w znanym przez siebie terenie i cieszyło sie poparciem ludności.
          3. „Najnowsza jego książka, wydana w 2011 r. nosi tytuł : „Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” – konflikt polsko – ukraiński 1943 – 1947”. Jest w niej świadomie i fałszywie zarysowane dwie sprawy. Po pierwsze, i o tym historyk dobrze wie, że rzezi wołyńskiej nie można w żadnym wypadku porównywać do operacji „Wisła”, w której rzezi nie było, a w miarę ludzkie na te czasy, przesiedlenie w lepsze przecież warunki. Po drugie. Konfliktu polsko – ukraińskiego nie było w latach 1943 – 1947. Była walka z garstką zwyrodniałych zbrodniarzy, którzy po służbie u hitlerowskiego okupanta, po jego klęsce, uciekli do lasu, dokonując mordów na cywilnej, bezbronnej ludności, usprawiedliwianych obecnie walką o „niepodległość” lub walką z „komuną”.” Po pierwsze G. Moyka nie porównuje rzezi na Wołyniu do Akcji „Wisła” tytuł zawiera chronologie w jakiej dotyczy praca! Czyli od Wołynia i kończy się na Akcji „Wiisła”. Po drugie skoro konflikt dotyczył „garstki” to po co była Akcja „Wisła”? „Garste można łatwo wyłapać i rozprawić się z nią! Pan sam sobie przeczy kiedy panu wygodnie uznaje pan 140 tys Ukraińców za członków, sympatyków i popleczników OUN-UPA, których trzeba było przesiedlić a kiedy indziej stwierdza pan, że walczyliśmy tylko z „garstką” fanatyków! Gdzie tu logika? Dalej nie chce mi sie komentować bo chyba strata czasu…

          • Avatar
            tutejszy :

            Panie Kamilu, że tak „złośliwie”, choć tak naprawdę bez złośliwości, przypomnę: jeszcze niedawno twierdził Pan, że każda dyskusja ma sens : ). Chciałoby się rzecz: a nie mówiłem : ). A tak poważniej, sądzę, że jest wiele znacznie bardziej pożytecznych form aktywności na tym portalu niż dyskusja z niektórymi zwłaszcza osobami na tym forum. Pozdrawiam

          • Avatar
            tutejszy :

            nie Pan decyduje co tu jest zamieszczane, podobnie jak nie wie Pan co to jest „ściśle historyczny” artykuł (bo na pewno nie jest to kopiowanie czyichś prac bez podania źródła). 🙂

            A jeśli chodzi o ścisłość to moje artykuły są „nieściśle historyczne” 🙂
            a no i tradycyjnie: „… k ćortowej matieri” 🙂

          • Avatar
            mohort1772 :

            A pisz sobie Pan swoje grafomańskie wypociny ale zamieszczaj w dziale który nie koniecznie muszę otwierać,Gdyby Pan poświęcił chociaż chwilę czasu na zrozumienie czytanego tekstu to wiedział by Pan że jest w nim podane i żródło i Autor opracowania,na marginesie dodam że tylko dureń wyważa otwarte drzwi i nie widzę większego sensu opracowywania i drukowania własnego punktu widzenia jeśli jest ktoś kto sprecyzował go zgodnie z moimi zapatrywaniami i poglądami.

          • Avatar
            tutejszy :

            : ) z takim plagiatorem i manipulatorem jak Pan to moje „grafomaństwo” nie może się równać : ), ani nawet nie chce bo jest przynajmniej moje, a nie zerżnięte skąd się da : ), a teksty zamieszczam tam gdzie być powinny, w odpowiednich do tego działach, nie moja wina, że „węszy” Pan wszędzie gdzie by tu się do kogoś przyczepić i obrzucić czym się da. Trudno się przed Pana agresywną upierdliwością ustrzec i nie pomagają prośby, „dżentelmeńskie umowy” ani nawet posyłanie … w wiadome miejsce. Pańskie zachowanie wskazuje, że już Pan bez tego żyć nie może, pozostaje zatem nauczyć się z tym żyć cały czas pamiętając starą prawdę, że „różne stworzenia Boże są na świecie, i dobrze i niech sobie będą” – jak swego czasu wyartykułował Gajos : )
            Gdybym jednak ja czy inni autorzy stosowali się do Pańskich „uprzejmych” sugestii to nasz portal byłby bardzo ubogi i nudny.

          • Avatar
            tutejszy :

            Wyraźnie Pan sobie pochlebia z tym „Batorym”, jak i z tym, że ktoś aż tak się Panem interesuje – ale to nie pierwszy przejaw Pańskiego narcyzmu, jak to Pan był łaskaw napisać „czepiam się” (inni zapewne też) nie Pana, tylko Pana zmanipulowanych teorii, a to jest różnica. Sam Pan jest mało interesujący, co najwyżej irytujący : )

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie ZAP Tutaj ma Pan Link do Strony O Pawło Szandruk http://ukraincy.wm.pl/72678,Pawlo-Szandruk-Ukrainiec-z-Virtuti-Militari.html#axzz2IXyW0fEH Bardziej antypolskich stron nie znalazłem ale jest tam wyjaśnienie że był on jednak dowódcą dywizji SS „Hałyczyna” Odnośnie punktu 2) Proszę uprzejmie nigdy nie porównywać morderców z upa z naszą Partyzantką Niepodległościową; AK, WIN. NSZ czy jakąkolwiek inną takie zestawienie jest obrazą dla nich jeśli ma pan zastrzeżenia co do sensu i konieczności akcji Wisła proszę wybrać się na tereny gdzie była ona przeprowadzona wtedy może zrozumie Pan konieczność i warunki w jakich została przeprowadzona . Punkt 3)W roku 1947 była to ,,garstka” w porównaniu z wcześniejszym okresem ich liczebności,natomiast pomija Pan zupełnie fakt że mieli poparcie ze strony ludności miejscowej częściowo ze względów majątkowych z powodu małej w tamtym okresie świadomości narodowej,tzw ,,tutejszości” a częściowo wymuszonej terrorem .Zapomina Pan że walka z oddziałami zbrojnymi musi prowadzić do odcięcia zaplecza i nie jest równoznaczna liczbowo z wszystkimi członkami i sympatykami terrorystów z upa. Panie ZAP Pan nie chce tego zrozumieć że sam tytuł jest relatywizowaniem tych zbrodniczych działań ze strony upa przez P.Motykę ?„Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” – konflikt polsko – ukraiński 1943 – 1947”. Dla mnie jest oczywiste że,to było ludobójstwo a nie ,,konflikt” Jeśli tak Pan broni stanowisko P Motyki to dlaczego nie dał tytułu dla swojego opracowania np w tej formie,,Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” – zbrodnie ludobójstwa ukraińskiego 1943 – 1947” …..Panie ZAP proszę uważać z tym popiołem bo to i nie zdrowo i nie chigienicznie poza tym popełnił Pan może i nieświadomie jednak błędy odnośnie faktów historycznych mimo to nie piszę o oporze materii tak jak nie dyskutuję o tym że pewne fakty wbrew nazwie są związane z określoną grupą agentów obcej agentury realizujących ich program bo nikt nie chce na tym forum tego przyznać. Zwracam w tym miejscu Pana Uwagę że we wszystkich bandyckich działań ze strony tzw ,,ukraińców” obejmuje ściśle określony zbiór nazwisk począwszy od 1914 r do czasów współczesnych, i jest rzeczą wtórną nazewnictwo organizacyjne Faktycznie,złapał mnie pan ))) Pozostaje mi tylko posypać głowe popiołem ))) Na swoje usprawiedliwienie moge tylko powiedzieć, że nie przewidziałem takiego oporu materii na fakty.Zawsze spotka Pana opór jeśli fakty będzie pan dowolnie interpretował a tym bardziej wyrwane z kontekstu.

          • Avatar
            tutejszym :

            Panie Mohort1772, nie masz Pan za grosz uczciwości. Jeżeli cytat ze wskazanej przez Pana strony: http://ukraincy.wm.pl/72678,Pawlo-Szandruk-Ukrainiec-z-Virtuti-Militari.html#ixzz2IbT38dGw z treścią: „Od 1941 do 1944 roku był kierownikiem kina w Skierniewicach. Utrzymywał wtedy kontakty z podziemiem i pomagał Polakom. W międzyczasie odmówił przyjęcia stanowiska szefa sztabu w dywizji SS Hałyczyna.” ma świadczyć o tym, że Pawlo Szandruk ” był on jednak dowódcą dywizji SS „Hałyczyna ” to jesteś pan nieobliczalnym oszustem albo zmień Pan psychiatrę. Jeżeli nie podajesz Pan źródła w swoich plagiatach pisząc że masz Pan do tego pełne prawa, podając źródła kłamiesz pan co do treści w nich zawartej, to zasługujesz Pan na miano chorobliwego kłamcy. Nawet mając ew. rację w niektórych postulatach robisz Pan krzywdę prawdzie, bo przecież mówi to kłamca i oszust. Zmień Pan nick i spróbuj pisać i dyskutować w oparciu o fakty a nie o urojenia. Dla mnie będzie to ulgą, obraz Piotra Michałowskiego ” Mohort ” wisi u mnie na ścianie. Kopia została wykonana w Muzeum Krakowskim jako prezent na moje 70 urodziny. Pan nie zasługujesz ( wg mnie ) nosić takie miano.

          • Avatar
            mohort1772 :

            Jeśli nie podoba się Panu żródło informacji cytowane wcześniej odnośnie Pawło Szandruka służę innym Natomiast Pańskie iwektywy skwituję jednym przysłowiem ,,Stary a głupi”.
            Dwa życia SS „Galizien”

            Resztki rozbitej przez Sowietów 14 Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien” trafiły do partyzantki UPA.

            Hans Frank wchodzi do cerkwi greckokatolickiej w Sanoku witany przez ochotników SS „Galizien” /Polska Zbrojna
            Hans Frank wchodzi do cerkwi greckokatolickiej w Sanoku witany przez ochotników SS „Galizien”
            /Polska Zbrojna
            Inicjatorem utworzenia dywizji ukraińskiej mającej walczyć w składzie armii niemieckiej w wojnie ze Związkiem Sowieckim był Otto Gustav von Wächter, gubernator Dystryktu Galicja, SS-Gruppenführer. Heinrich Himmler, szef SS, wyraził zgodę na pomysł swego podwładnego i 6 kwietnia 1943 roku SS-Gruppenführer Gottlob Berger, odpowiedzialny za Urząd Uzupełnień Waffen-SS, powiadomił dowództwo o utworzeniu ukraińskiej komisji rekrutacyjnej.

            Wierni Fuhrerowi
            Ponad połowę ochotników stanowili mieszkańcy niektórych byłych powiatów karpackich. Liczba zgłaszających się przekroczyła 80 tysięcy, co zaskoczyło samych Niemców. Gdyby władze okupacyjne pragnęły wykorzystać wszystkich chętnych, możliwe byłoby utworzenie od razu całego ukraińskiego korpusu. Nie zrobiono tego jednak, a z nadwyżki ochotników sformowano policyjne pułki SS. Mobilizację prowadzono z rozmachem, a naborem starano się zainteresować także mniej świadomą narodowo ludność Łemkowszczyzny. Komisje poborowe działały między innymi w Komańczy, a także w odległej Łabowej w Beskidzie Sądeckim.

            Dywizja formalnie powstała 30 lipca 1943 roku. Ochotnicy składali przysięgę na wierność przywódcy III Rzeszy: „Przysięgam przed Bogiem, że w walce z bolszewizmem będę bezwzględnie posłuszny najwyższemu dowódcy sił zbrojnych Niemiec Adolfowi Hitlerowi oraz jako dzielny żołnierz będę gotowy w każdej chwili oddać życie za tę przysięgę”. Formowanie poszczególnych jednostek odbywało się na poligonie SS Wrzosowisko w Pustkowie koło Dębicy.
            Reklama

            Masakra pod Brodami
            Pod koniec grudnia 1943 roku dywizja liczyła 12 634 żołnierzy (zamiast planowanych 14 749). Wyraźnie brakowało w niej oficerów i podoficerów. Wyższe stanowiska zajmowali prawie wyłącznie Niemcy. Dowódcą był SS-Oberführer Fritz Freitag. Z początkiem 1944 roku szkolenie przeniesiono do poligonów w Neuhammer i Trawnikach. Z kilku pododdziałów utworzono grupę bojową Beyersdorff, którą przerzucono na Roztocze i południowo-wschodnią Lubelszczyznę do walki z operującymi tam silnymi zgrupowaniami Armii Krajowej. 27 czerwca 1944 roku 14 Dywizja Grenadierów Waffen-SS „Galizien” licząca 15 299 ludzi odjechała na front.

            Dywizja weszła w skład XIII Korpusu Armijnego Wehrmachtu, lecz jej frontowa działalność trwała niecałe trzy tygodnie. 14 lipca 1944 roku pod Brodami dostała się pod zmasowane uderzenie wojsk pancernych i zmotoryzowanych Armii Czerwonej wsparte ciężką artylerią i lotnictwem szturmowym. Z kotła wyrwało się zaledwie 30 procent żołnierzy. Straty w ciężkim sprzęcie były niemal stuprocentowe. Zginęła lub dostała się do niewoli większość żołnierzy z oddziałów liniowych. Pozostali rozpoczęli bezładny odwrót na południowy wschód; posuwali się po linii Chodorów-Stryj-Drohobycz-Sambor-Użhorod.

            „Wszyscy pouciekają”
            Rozbicie dywizji w bitwie pod Brodami stało się dla UPA dogodną okazją do przechwycenia wartościowych i wyszkolonych ludzi wraz z bronią. Banderowcy, choć zasadniczo przeciwni wstępowaniu Ukraińców do niemieckiej jednostki, mieli w niej swoich ludzi. W meldunku wywiadowczym agent OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), który działał w szeregach dywizji, pisał: „Nastroje wśród chłopców [są] dla nas sprzyjające. Chłopcy z miejscowego terenu starają się powiązać ich z lokalną siatką. Jednocześnie z góry zapewniają, że gdyby zabrali ich z Galicji, wszyscy pouciekają. […] Teren domaga się wydania do nich specjalnej odezwy i instrukcji”.

            Część ochotników zgłosiła się do służby na polecenie UPA. Oto relacja jednego z nich: „Urodziłem się w 1922 roku w Karpatach Ukraińskich. Kiedy w 1941 roku niemieckie siły zbrojne dotarły na Ukrainę, wielu młodych ludzi zostało zwerbowanych do pracy w niemieckim przemyśle wojennym. Gdy liczba ochotników okazała się być niewystarczająca, rozpoczęły się regularne deportacje. Kiedy wielu młodych ludzi ukryło się w lasach, doszło do stworzenia UPA. Ponieważ dysponowała ona znikomą ilością broni, dowódcy UPA nakazali nam zgłoszenie się do Dywizji „Galicja”. Mieliśmy poddać się szkoleniu i dać się uzbroić, tak by pewnego dnia być gotowymi do użycia przez UPA”.

            Weterani SS
            Jeszcze przed bitwą pod Brodami dywizja otrzymywała od powstańców z kurenia Drużynnyky (batalionu UPA) informacje o nadciągających jednostkach sowieckich. Po klęsce brodzkiej w rejonie Starego Sambora zebrało się około 1,5?2 tysięcy żołnierzy SS „Galizien”. Na tym terenie operowały wtedy liczne oddziały UPA, ochraniające I Wielki Zbór Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej, odpowiednik podziemnego rządu stworzonego przez nacjonalistów. Za pośrednictwem majora N., byłego oficera armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, nawiązano kontakty z żołnierzami Waffen-SS. Ci jednak niechętnie przechodzili do UPA, ponieważ obawiali się rychłej klęski ukraińskiej partyzantki w starciu z potęgą Armii Czerwonej. Do lasu uciekły jedynie mniejsze grupki i pojedynczy żołnierze.

            Spośród bardziej znanych dowódców ukraińskich działających na terytorium powojennej Polski dwaj byli weteranami dywizji SS. Chodzi o Mychajłę Hałę („Konyk”) i Dmytra Karwanśkiego („Orśki”). Pierwszy z nich zdezerterował po klęsce pod Brodami i objął dowództwo sotni w szkole oficerskiej „Ołeni”. Przydzielony został do Wojskowego Okręgu numer 6 „Sian” i był oficerem organizacyjno-mobilizacyjnym Nadrejonu „Chołodnyj Jar”, a od listopada 1945 roku zastępcą dowódcy Taktycznego Odcinka numer 26 „Łemko” i dowódcą kurenia przemyskiego UPA.

            Poległ 7 stycznia 1946 roku w czasie nieudanego szturmu na Birczę, obsadzoną przez oddziały Wojska Polskiego. Dmytro Karwanśkyj po ucieczce z jednostki objął natomiast komendę nad jedną z sotni Nadrejonu „Chołodnyj Jar” i podobnie jak „Konyk” poległ 7 stycznia 1946 roku w bitwie o Birczę, w której czasie prowadził do boju sotnię U-2 w zastępstwie rannego Mychajły Dudy („Hromenki”).

            Nie wydano ich Sowietom
            Dzieje 14 Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien” nie zakończyły się po rozbiciu w kotle brodzkim i odwrocie w Bieszczady. Jednostka została odtworzona jesienią 1944 roku w Neuhammer i wzięła udział w tłumieniu powstania narodowego na Słowacji.

            W 1945 roku uczestniczyła w walkach z partyzantami Tity w Jugosławii i ciężkich bojach z Armią Czerwoną we wschodniej Austrii. Na początku maja oddziały ukraińskie przeszły do brytyjskiej strefy okupacyjnej i złożyły broń. W wyniku ustaleń pomiędzy ostatnim dowódcą dywizji Pawłą Szandrukiem a generałem Władysławem Andersem Ukraińcy nie zostali wydani Sowietom i mogli osiedlić się w Europie Zachodniej, mimo że Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznał wszystkie dywizje Waffen-SS za formacje zbrodnicze.

            Damian Markowski

            Śród tytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL.
            Polska Zbrojna

          • Avatar
            tutejszym :

            Panie Mohort1772. Nie masz Pan co zagadywać, poprzednie źródła podałeś Pan kłamliwie, dlatego nie spodobało się to mnie. Liczyłeś Pan na to, że nikt tego nie sprawdzi?. Było to potrzebne, zacząłeś Pan już podawać źródła, z których przepisujesz Pan teksty, starasz się Pan. Ja znalazłem w Wikipedii i innych że: Pawło Szandruk ” Przez czternaście dni (w dniach 24 kwietnia – 8 maja 1945) przejął osobiste dowodzenie nad dywizją SS-Hałyczyna, wydobywając ją spod komendy niemieckiej. Żołnierze dywizji na rozkaz Szandruka złożyli przysięgę wierności Ukrainie i nałożyli ukraińskie odznaki (tryzuby). Szandruk wycofał jednostkę na zachód, kapitulował 8 maja przed aliantami zachodnimi. Po kapitulacji zażądał spotkania w cztery oczy z gen. Władysławem Andersem, które mu umożliwiono.
            Po osobistej interwencji Andersa u władz brytyjskich żołnierzy Ukraińskiej Armii Narodowej nie wydano przymusowo ZSRR (choć przymusową deportację wszystkich obywateli ZSRR przewidywały porozumienia jałtańskie), uznając ich za obywateli polskich i umożliwiono im legalną imigrację do Wielkiej Brytanii i krajów Imperium Brytyjskiego. Po wojnie Pawło Szandruk przebywał w Niemczech, Francji, następnie osiadł w Kanadzie. W roku 1965 został odznaczony przez generała Władysława Andersa krzyżem Virtuti Militari. „. Czyli uratował życie dziesiątkom tysięcy Ukraińców, antykomunistów. Za wiedzą, zgodą i decydującą pomocą gen. Andersa. Ja mam w sobie wewnętrzną zgodę na takie rozwiązanie. A postać Pawło Szandruka wzbudza we mnie szacunek i sympatię. Ale do tego trzeba dorosnąć, myślę że w swoich odczuciach nie jestem osamotniony.

          • Avatar
            mohort1772 :

            P;Tutejszym: Każdą informację należy czytać do samego końca , poprzednie źródła podałeś Pan kłamliwie Ma Pan problemy z kojarzeniem bo informacja zawarte w żródłach nie są moimi opracowaniami .I to nie żródło jest kłamliwe tylko Pański proces myślenia nie był w stanie tego objąć.Dowodził Ukraińską Armią Narodową. Szandruk dowodził całą UAN w skład, której jako 1 Dywizja Hałyczyna weszła właśnie SS „Galizien”. Pośrednio dowodził nią od chwili jej odtworzenia dowodził nią osobiście jak Pan pisze od 24 kwietnia.

          • Avatar
            tutejszym :

            P;Mhort1772: Organizacja zbrodnicza – SS „Galizien” była oficjalnie częścią sił SS jako „14.Waffen – Grenadier-Division der SS”. Czy Pawło Szandruk miał i mógł mieć swój udział w procesie dowódczym SS „Galizien” to inny problem. Dla mnie Pawło Szandruk – był człowiekiem honoru. Walczył dzielnie i owocnie jako żołnierz zawodowy RP w randze pułkownika, będąc jednocześnie patriotą Ukraińskim. Nie jestem historykiem, są to moje osobiste opinie. Uratował Ukraińców przed śmiercią bez sądu, jaka spotkała by ich w przypadku wydania ich ZSRR. Byli obywatelami RP i jako tacy nie podlegali wydaleniu do ZSRR. Dla wielu Ukraińców polskie dokumenty były skarbem, było to nasze wiano w ich nowej drodze życia. Ale każdy z nich mógł zostać osądzony w sprawiedliwym procesie, w ZSRR tego by nie mieli. A Pawło Szandruk ma ( wg mnie ) dużo większe prawa być wzorcem i idolem Ukraińców niż Bandera. A tak na marginesie, „Troszkie kultury… troszkie kultury…” Panie „Mohort” – jak mawiał mój znajomy z bazaru Różyckiego.

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie Tutejszym w jakim celu cytuje Pan wiadomości które wcześniej zamieściłem? w dodatku z błędami , Pawłko Szandruk nie był żołnierzem zawodowym przynajmniej jeśli dotyczy to WP lecz kontraktowym. ,,,,,,,,,,Uratował Ukraińców przed śmiercią bez sądu, jaka spotkała by ich w przypadku wydania ich ZSRR. Byli obywatelami RP i jako tacy nie podlegali wydaleniu do ZSRR. Dla wielu Ukraińców polskie dokumenty były skarbem, było to nasze wiano w ich nowej drodze życia.””””żadna nowa droga życia tylko kontynuacja zbrodniczej działalności a decyzja Andersa była związana zapewne z brakiem całkowitego rozeznania w działalności tej organizacji ,,,,,,,Ale każdy z nich mógł zostać osądzony w sprawiedliwym procesie, w ZSRR tego by nie mieli.””” W zamian zapłaciliby za wszystkie zbrodnie ,musi Pan pamiętać ze to nie tylko Kresy ale i Powstanie Warszawskie i szereg innych miejsc zbrodni.,,,, A tak na marginesie, „Troszkie kultury… troszkie kultury…” Panie „Mohort” – jak mawiał mój znajomy z bazaru Różyckiego.”””’ No właśnie polecam Panu takie zachowanie w stosunku do innych Bo jak na razie to Pan zarzuca kłamstwa i inne inwektywy.

          • Avatar
            zap :

            Panie Mohort nie wiem czemu odpisuje panu, pewnie dlatego, że jestem naiwanikiem i licze, że coś do pana dotrze. Co do P. Szandruka to widze już otrzymał pan odpowiedź od pana Tutejszym. Od siebie tylko przytocze opinie historyka, na którego się pan powoływał czyli E. Prusa, który nazwał Szandruka „najjaśniejszą kartą ukraińską” , osobą co do, której nie można mieć pretensji! Prosze przeczytać ostatni rozdział E. Prus, Rycerze żelaznej ostrogi… czy E. Prus, SS-Galizien… Chyba, że i E. Prus jest krypto banderowcem!?)))) Następnie kiedy to porównałem OUN-UPA z AK czy WiN? Przecież pisze po polsku i nigdy czegoś takiego nie uczyniłem! Co do G. Motyki już panu przytaczałem jego wypowiedzi i nadal pan widzi to co chce, ok pana zdanie. Według mnie na żadne relatywizowanie zbrodni banderowskich przez G. Motyce nie ma miejsca! Skoro popełniłem błędy co do faktów to jakich? Bo na razie to pan soli błędy najpierw pisze pan, że Szandruk tworzył SS Galizien a potem pisze pan, że dowodził. Więc jak tworzył czy dowodził? )))) Co do Akcji „Wisła” to nie chce wchodzić w polemike!

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie ZAP; odpisuje Pan pewnie dlatego że mnie Pan lubi,A tak juz poważnie faktycznie w tekście jest błąd stylistyczny użyto słowa ,,tworzył zamiast dla ścisłości ,,odtworzył” tak jednak niezaprzeczalnie był jej ostatnim dowódcą.Nie da się ukryć że pomimo swoich osobistych cech charakteru wykorzystał swoje koneksje z gen Andersem dla uratowania tysięcy zbrodniarzy ukraińskich. Dlatego proszę oddzielić ocenę jego osoby od oceny SS Haliczyna. I Pan,,Tutejszym”- otrzymał ode mnie odpowiedż.Ale on już i tak niewiele z tego zrozumie.

          • Avatar
            zap :

            Witam pana Mohorta, widze, że dalej walczymy a raczej brniemy ))) ale dobrze więc zadam panu pytanie, skoro P. Szandruk dowodził SS „Galizien” to kto dowodził Ukraińską Armią Narodową? Szandruk dowodził całą UAN w skład, której jako 1 Dywizja Hałyczyna weswzła właśnie SS „Galizien” a dowodził nią nadal generał SS F. Freitag, który na kilka dni przed zakończeniem II Wojny Światowej popełnił samobójstwo a Szandruk dowodził tą formacją około 2 tygodni przed zakończeniem Wojny. Więc i nie on ją odtwarzał! Co do spotkania z gen. Andersem to jest owiane mgłą tajemnicy i chyba nie wiemy czy wogóle miało miejsce.

          • Avatar
            mohort1772 :

            Panie ZAP sądzę ze to bardzo skrutowe opracowanie na temat Szandruka wyjaśnia wszelkie nieścisłości dotyczących tej postaci Ocena Szandruka poprzez pryzmat jego działań w 1945 r prowadzi na manowce.Natomiast nie ulega wątpliwości że był to oficer i człowiek honoru w dawnym pojęciu. Jeśli miałby Pan hęć podyskutowania o tej postaci w innym wątku forum chętnie podejmę ta rękawicę.,,Zrobił on o wiele więcej niż można się było spodziewać od przeciętnego dowódcy . Przez cały czas działań wojennych w 1939 roku płk Szandruk zachowywał się jak przystało na lojalnego i dzielnego oficera”.
            Po kapitulacji Szandruk wraz z innymi oficerami Wojska Polskiego trafił do oflagu, ale zwolniono go, ponieważ był ciężko ranny. Kiedy wyzdrowiał, dwukrotnie aresztowało go gestapo. Pracował też jako kierownik kina miejskiego w Skierniewicach, gdzie zatrudniał Polaków ukrywających się przed Niemcami. Przez trzy miesiące był cywilnym doradcą Ukraińskiego Centralnego Komitetu, ale zrezygnował zaraz po rozpoczęciu się wojny niemiecko-radzieckiej. W 1943 roku Niemcy złożyli mu propozycję objęcia funkcji szefa sztabu dywizji SS – Galizien (ukr.: SS – Hałyczyna” – formacja składająca się z Ukraińców). Wówczas to na prośbę prezydenta URL, Andrija Liwickiego, Szandruk spotkał się z gen. Ernestem Koestringiem i zgodził się przyjąć funkcję przewodniczącego nowo utworzonego Ukraińskiego Komitetu Narodowego i dowódcy Ukraińskiej Armii Narodowej. Był rok 1945. Prezydent URL Andrij Liwickij awansował Szandruka do stopnia generała-porucznika. Od 24 kwietnia do 8 maja był również dowódcą SS – Galizien. Żołnierze dywizji na rozkaz swojego nowego dowódcy złożyli przysięgę na wierność Ukrainie. Szandruk wycofał dywizję i 8 maja poddał się aliantom. Po kapitulacji zażądał spotkania w cztery oczy z gen. Władysławem Andersem, na co alianci przystali. Skutkiem owego spotkania było to, że gen. Anders osobiście interweniował u władz brytyjskich, by ukraińskich żołnierzy, nie deportowano przymusowo do ZSRR (w myśl porozumień jałtańskich byli oni obywatelami ZSRR). Dzięki wstawiennictwu Andersa uznano ich za obywateli polskich i umożliwiono im legalną imigrację do Wielkiej Brytanii oraz krajów brytyjskiego imperium.
            Zbrodniarz i jego pomocnik
            Po wojnie Paweł Szandruk przebywał jakiś czas w Niemczech i Francji, ale w końcu osiedlił się w Kanadzie. W roku 1965 generał Anders za zasługi dla Polski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Virtuti Militari. Fakt ten spotkał się z gwałtownym atakiem ze strony ZSRR i PRL. Ówczesna komunistyczna prasa nie zostawiła na Szandruku i Andersie suchej nitki, pierwszego określając zbrodniarzem, a drugiego pomocnikiem zbrodniarza. Podobnie, z mniejszą zajadłością pisano w niektórych tytułach prasy zachodniej, nagonki na Szandruka nie potępił ani rząd RP na uchodźstwie, ani też polskie organizacje emigracyjne, jedynie Jerzy Giedroyć i środowisko paryskiej „Kultury” ujęło się za Pawłem Szandrukiem. W jednym z listów do Stempowskiego Giedroyć pisał, że Szandruka należy bronić nie tylko dlatego, że jest stary i żyje w ubóstwie, lecz również dlatego, że może to zmienić stosunek Ukraińców do Polaków. Mając to na uwadze, Giedroyć opublikował wspomnienia Szandruka i opatrzył je własnym komentarzem.Całe to założenie było błędne i niepotrzebne .
            Paweł Szandruk niemal do końca swoich dni tłumaczył się, że Ukraińska Armia Narodowa powstała po to, by uratować jak najwięcej żołnierzy ukraińskich przed sowiecką niewolą. Tylko dlatego dał się namówić na objęcie dowództwa. Inną sprawą jest, że w UAN znaleźli schronienie również ukraińscy zbrodniarze wojenni, ale tego w owym czasie nie można było zweryfikować. Paweł Szandruk zmarł w roku 1978 nie zyskując należnego sobie miejsca w historii.
            , nie zapominając przy tym o ciemnych kartach wspólnej historii, pamiętajmy o takich postaciach jak Paweł Szandruk – ukraińskim generale, ale polskim pułkowniku, który zrobił dla nas dużo dobrego jednak nie ustrzegł się błędów.

            j.mlynarski@polishexpress.co.uk

          • Avatar
            zap :

            Panie Mohort straciłem orientacje do czego pan zmierza odnośnie osoby P. Szandruka? W jakim celu zacytował pan powyższe opracowanie? W pierwotnym pana tekście był błąd, na który zareagowałem. Przypominam pana słowa: ” gen. Szandruk Paweł, twórca tej dywizji, którego gen. Władysław Anders w 1965 roku odznaczył polskim orderem Virtuti Militari V klasy, licząc z pewnością na udział jego esesmanów w trzeciej wojnie światowej przeciwko ZSRR..” I jak sam pan zauwazył P. Szandruk nie był twórcą dywizji SS”Galizien” i jak pan również zauważył w 1943r odrzucił stanowisko szefa sztabu tej dywizji. I tyle na ten temat.